Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitness. Pokaż wszystkie posty

21 grudnia 2014

Niedziela z poradą: Brak efektów ćwiczeń?

Podejrzewam, że dzisiaj podpadnę wielu osobom, ale co tam, chciałam Wam przedstawić pewien temat, z którym pewnie nie jedna z Was się spotkała. Chodzi o temat ćwiczeń i odchudzania i rodzaju sylwetek, które przez ten etap przechodzą. Pewnie wiele razy widziałyście na bardziej znanych fit blogach, czy chociażby na profilu Ewy Chodakowskiej, niesamowite metamorfozy dziewczyn, które zrzuciły wiele kilogramów i stały się cudowną inspiracją dla innych. Po czym pojawia się metamorfoza zwyczajnej dziewczyny, bez żadnej nadwagi i może z kilkoma kilogramami za dużo, która umięśniła swoje ciało i co? Komentarze w stylu "Co to za metamorfoza?" , "Nie widzę żadnej różnicy". I to mnie strasznie wnerwia. Moim zdaniem zrzucanie wagi jest dużo prostsze niż wyrzeźbienie ciała. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale wiem to ze swojego doświadczenia. Jeżeli chciałam schudnąć, udawało mi się to, wystarczało odrobinę samozaparcia, silnej woli i ulubiony sport i kilogramy lecą w dół. Bardzo szybko widać efekty i motywacja do dalszej walki jest (i nie mówię tu o głodzeniu się). Inaczej jest kiedy już nasze ciało jest całkiem całkiem, ale chcemy je ukształtować. Zaczynają się ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Początkowo mega zapał, myślisz, że im więcej tym lepiej, a guzik tam. Mijają kolejne tygodnie a tu mięśni jak nie było tak nie ma... Może nadal jestem za gruba? Może coś robię źle... Ale ćwiczę dalej, bo mam cel. Mija miesiąc i coś już widać, ale do tego celu - droga świetlna. Codziennie widzisz na instagramie zdjęcia super wysportowanych ciał i też tak chcesz, ale ogrom pracy przed tobą i znów te same ćwiczenia, dodajesz obciążenia i ćwiczysz dalej. Mija kolejny miesiąc i powoli zaczynasz wątpić, bo efekty nie powalają. I tutaj mamy przełomowy moment, te z nas które swoich treningów nie polubiły, wykonywały je tylko po to żeby jak najszybciej ten efekt był - odpadają z gry...niestety taka prawda. "Tyle już się namęczyłam i g... widać, mam dosyć". Na szczęście ja jestem w tej drugiej grupie i swoje treningi pokochałam. Dziewczyny, które tego nie doświadczyły nie zrozumieją, ale jeżeli w dany dzień treningowy tego treningu nie mogę zrobić to chodzę zła, czegoś mi brakuje i tylko kombinuje jakby tutaj poćwiczyć. Efekty są i bardzo się z nich cieszę, ale ta satysfakcja po skończonym treningu, te endorfiny, ahhhh coś cudownego! A i jeszcze jedno, ja nie ćwiczę z Chodakowską machając nóżką (nie, nic nie mam do jej treningów, ale są mniej efektywne niż treningi siłowe, które wykonuję).

Podsumowując, jeżeli dziewczyny rzeźbiące swoją sylwetkę nie widzicie efektów i zaczynacie wątpić MUSICIE przetrwać ten najgorszy moment i później już z górki. Wasza praca jest o wiele bardziej mozolna, więc tutaj naprawdę potrzeba dużo czasu. Uwierzcie w siebie! Szukajcie, testujcie treningi, które sprawią Wam przyjemność, urozmaicajcie je, włączcie sobie jakiś ulubiony serial podczas ćwiczeń i działajcie, efekty będą na pewno!






_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

21 czerwca 2014

Ulubione fit blogerki

Przeglądam te blogi od baaardzo dawna i w sumie przeczytałam już chyba wszystkie zamieszczone na nich wpisy. Sama jestem raczej mało systematyczna w ćwiczeniach i dietach, chociaż staram się jak mogę. Własnie te dwie dziewczyny są dla mnie ogromną inspiracją i motywacją bo czuję, że robią to co kochają i robią to z pasją. Ich blogi nie są bezosobowe jak jeden bardzo popularny fit blog, który jest kochany przez większość, ale ja do tej większości z pewnością nie należę. Obecnie jestem bardzo zmotywowana, w sumie to chyba jak nigdy dotąd, mam pewien plan treningowy i żywnościowy i od dłuższego czasu w nim trwam, oby tak dalej.

http://fitness-all-day.blogspot.com/
Moim zdecydowanym faworytem i numerem 1 jest blog Agaty - fitness all day. Uwielbiam tę dziewczynę za wszystko. Zna się na rzeczy, nie wciska kitów o pięknej figurze w miesiąc jak pewna znana "trenerka", kocha to co robi i zajmuje się tym profesjonalnie - jest instruktorką fitness. Na blogu znajdziecie mnóstwo porad jak i co ćwiczyć, aby osiągnąć oczekiwane efekty, a wszystkie ćwiczenia, które u siebie pokazuje są w postaci gifów! każdy ruch pięknie widać, a ćwiczenia wykonuje naprawdę dokładnie i bezpiecznie bo jak sama mówi, przykłada duża wagę do bezpieczeństwa podczas ćwiczeń.

http://fasterbetternicer.blogspot.com/
Na drugim miejscu mamy inną super blogerkę z fasterbetternicer, aktywnie ćwiczącą i dążącą do wymarzonej sylwetki. Wszystkie wpisy napisane w luźny, przyjemny sposób, miło się je czyta i dowiedzieć się można wiele ciekawych sposobów wykonywania ćwiczeń, a przede wszystkim mnóstwo dietetycznych przepisów, w sumie to one decydują o moim częstym zaglądaniu na tego bloga:) 

Obie dziewczyny polecam jak najbardziej i jeżeli ich jeszcze nie znacie, a lubicie dbać o siebie to czym prędzej klikajcie w linki :)


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

4 stycznia 2014

Squat challenge!

Dziś znów kilka słów z działu fitness, a konkretnie wyzwanie dla mnie, ale może i dla Was. Jak już wspominałam w poprzednim poście zaczęłam domowe treningi, póki co Skalpel na rozgrzewkę i mówiłam Wam tez na FB, że wróciłam do Zumby:) Ćwiczę do tego filmiku, pierwszy raz wytrzymałam 25 minut, drugi już 30, zobaczymy jak będzie dalej, ale nie o tym dzisiaj, dziś czas na squat challenge!


Jak widzicie mój plan nie jest zbyt rozbudowany, zaczynam od 15 powtórzeń, skończę na 75. Będę "przysiadała" z obciążeniem, więc dlatego taka niewielka liczba powtórzeń, dam radę na pewno bo przysiady lubię, a poślady to moja obsesja :) 


A poniżej macie filmik jak prawidłowo wykonywać przysiady, żeby nie nabawić się kontuzji.


Dziś była już pierwsza runda i już się nie mogę doczekać kolejnej, kto chętny niech dołączy!

31 grudnia 2013

Nowy zakup i związane z nim postanowienie :)

Pewnie większość z Was pomyśli, że to kolejne bezsensowne postanowienie noworoczne, w którym trwa się tydzień-dwa i zapał mija :) ale bardzo mocno wierzę, ba! jestem pewna! że ze mną tak nie będzie i dam radę :) Już nawet poczyniłam pewne zakupy i jestem w trakcie poszukiwania kolejnych niezbędnych elementów :)



Tak, kupiłam sobie butki do treningów, z pewnością będzie o wiele wygodniej i bezpieczniej niż na bosaka (możecie na mnie krzyczeć bo tak do tej pory robiłam :( ). Szukam też jakiegoś sportowego biustonosza i tutaj pytanie do Was, może możecie mi jakiś polecić? W przystępnej cenie oczywiście ;) 

Na razie chcę trenować troszkę w domu, Skalpel, Kiler, Mel B i inne fajne ćwiczonka, a tak mniej więcej po miesiącu siłownia, na która lubiłam chodzić, bo tam ćwiczenia mnie nie nudziły tak jak w domu, a nie chodziłam tam sama i to może dlatego, czas milej upływał :)

Już się dokładnie wymierzyłam, zrobiłam zdjęcia, kalendarze treningowe do czerwca, bo właśnie moim celem jest piękne ciałko do wakacji :)

Oczywiście będę chciała co miesiąc zdawać Wam relacje z postępów w działaniu :)

Jeżeli ktoś będzie chciał, to mogę Wam udostępnić zrobione przeze mnie kalendarze na kilka miesięcy, żebyście miały gdzie zapisywać Wasze treningi:) Wyglądają tak:

Tutaj kalendarz treningowy na czerwiec
Tradycyjnie proszę o trzymanie kciuków i Szczęśliwego Nowego Roku!
*Post ukazał się automatycznie 

2 sierpnia 2013

Efekty po miesiącu z Mel B i Chodakowską

A miało być tak pięknie :) Niestety, wyjazd do rodzinnego domu nie sprzyja trzymaniu sylwetki i trenowaniu silnej woli, chociaż może trening silnej woli byłby dobry w takim przypadku, ale ja silnej woli nigdy nie miałam, a mamusia i babcia się starały, żeby Wunia głodna nie chodziła :) 
Dokładnie przez miesiąc mogłyście TUTAJ obserwować co udało mi się każdego dnia poćwiczyć. Podjęłam też wyzwanie 30 dni pośladków z Mel B, ale niestety, nie udało mi się wytrwać, ale nie dlatego, że mi się nie chciało, tylko po ok 3 tygodniach, może i nawet wcześniej, jakoś przestałam czuć pracę pośladków, po prostu już się do ćwiczeń przyzwyczaiły. Planowałam też poranną jazdę na rolkach, ale nie zabrałam ich ze sobą do domu, poza tym na wsi to nawet nie byłoby gdzie pojeździć:) Kilka razy ćwiczyłam z Ewą Chodakowską Skalpel i jej treningi 6-minutowe, poza tym ABSy, przysiady. Nie trzymałam jakoś specjalnie diety, więc nie mogłam liczyć na spektakularne efekty, ale jakieś tam są, głównie jak same widzicie koncentrowałam się na tyłku, zrobiłam dla Was nawet zdjęcia przed i po, ale nie widać na nich specjalnej różnicy, może dla wprawnego oka widoczne będzie delikatne, ale bardzo delikatne uniesienie:) cm w tyłku mi nie ubyło i to mnie cieszy bardzo, efekty odczuwalne dla mnie są, przede wszystkim pojawiły się mięśnie zamiast samego tłuszczu na pośladkach, a oprócz tego są twardsze niż wcześniej.


O innych efektach nie ma specjalnie co mówić bo ich nie widać ani nie czuć, jedynie cm kilka ubyło, ale to też raczej symboliczny ubytek :) od wczoraj jestem na diecie, na której w zeszłym roku udało i się zrzucić 6kg, więc mam nadzieję, że i tym razem pomoże. Ja lubię swoje ciało i absolutnie nie chcę być super szczupła, jedyne co mi przeszkadza to moje boczki i troszkę za duży brzuchol;/, samymi ćwiczeniami nic z tym nie zrobię, więc kilka kg na diecie wypadałoby zrzucić. 


Muszę też pomyśleć nad urozmaiceniem ćwiczeń, bo Skalpel jest zwyczajnie już dla mnie nudny, dla większości osób, które wykonywały go wiele razy, pewnie też, może skoncentruje się na 6 minutowych treningach Ewy, albo sama sobie coś sensownego poskładam:) Najbardziej ciągnie mnie do tych rolek, ale jak pomyślę sobie o tych nadchodzących upałach i o mnie w pełnym słońcu na rolkach...musiałabym wstawać o 5 rano, a do mojej trasy rolkarskiej mam kawałek;/ wieczorem znowu full ludzi, dziewczyny z Katowic będą wiedziały jak wygląda Dolina 3 Stawów wieczorem w wakacje kiedy jest ładna pogoda:) Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że za miesiąc będę mogła pochwalić się lepszymi efektami:)

5 lipca 2013

Relacje z ćwiczeń z Chodakowską i MelB

Dokładnie. Zrobiłam nową zakładkę i odnośnik na pasku bocznym poświęcone wyłącznie relacjom z moich zmagać z Ewą Chodakowską, Mel B i nie tylko:) Będę tam wpisywała dzień po dniu co ćwiczyłam, więc będziecie mogły obserwować i czekać na relacje z efektów po miesiącu, a może nawet wcześniej:) To będzie dla mnie motywacja, żeby ruszyć dupsko:)


A poniżej zobaczcie gdzie możecie klikać i kontrolować moje zmagania:) 


Nie mam jakiegoś konkretnego planu bo wtedy jakoś mi nie wychodzi;/ Będę na zmianę wybierała ćwiczenia, na które akurat mam ochotę, żeby nie ćwiczyć bez sensu z przymusu tylko w uśmiechem na pyszczku;] A z czego będę wybierać?? 

  • Ćwiczenia z Mel B

  • Ćwiczenia z Ewą Chodakowską

  • Rolki,
  • Hula-Hop,
  • Przysiady
  • I pewnie jeszcze coś wymyślę:)
Działam już od 30 czerwca, więc 30 lipca możecie liczyć na moje podsumowanie z pierwszego miesiące i efekty(oby!!:)) 


21 czerwca 2013

Wyzwanie! Brazylijskie pośladki!

Krótko mówiąc podejmuję wyzwanie! I Was do tego zapraszam:) 30 dni z Mel B (w moim przypadku), ale równie dobrze mogą to być przysiady, brazylijskie pośladki z Ewa Chodakowską czy co tam jeszcze wymyślicie:) Trzymajcie kciuki! Poniżej kalendarzyk ćwiczeń i link do ćwiczeń z Mel B. Ja zacznę we wtorek prawdopodobnie, na razie mam tyłek spalony słońcem ;/



PRZYŁĄCZ SIĘ! TO TYLKO 10 MINUT DZIENNIE!



6 czerwca 2013

Drugi etap z Chodakowską

Wracam do Was z kolejnym ćwiczeniowym wyzwaniem. Jakiś czas temu ćwiczyłam z Ewką, po prawej stronie macie moje streszczenia z treningów, wtedy wytrzymałam około dwa miesiące, później miałam zamieszanie z mieszkaniem i jakoś zaprzestałam, niestety, a efekty były, ajjj...
Tera zaczynam od nowa, trzymajcie za mnie kciuki, oczywiście dam znać jakie będą efekty, a wiem, że będą! Poniżej mój plan działania na czerwiec, kto chce może sobie go śmiało kopiować i ćwiczyć ze mną:)


Włączę do tego też inne ćwiczenia, Mel B, hula-hop, Weidera i co mi tam przyjdzie do głowy, ale muszę to jeszcze dokładniej dopracować i wtedy Wam powiem:) W najbliższych dniach nowe notki kosmetyczne, makijażowe  i zaległe recenzje. Będzie też sporo testów lakierowych bo jakoś ostatnio mam "fazę" na malowanie pazurków:D a znalazłam kilka ciekawych nowości:) do następnego:*

31 stycznia 2013

FITNESS: Efekty po miesiącu ćwiczeń z Chodakowską

Przyszedł czas na podsumowanie ostatniego miesiąca z Chodakowską. Zaczęłam 3 stycznia, więc dziś mijają dokładnie 4 tygodnie. Poniżej możecie zobaczyć jak rozkładały się moje ćwiczenia przez ten miesiąc.


Jak widać początkowo udawało mi się ćwiczyć w miarę regularnie, do Skalpela dodawałam też Hula-Hop i 8 minute buns, ale później stwierdziłam, że za dużo tego jak na moją marną kondycję i zostałam przy samym Skalpelu, w ostatnim tygodniu dodałam nawet Killera i to już była masakra:P Tutaj >>>>KLIK<<<< i tutaj >>>>KLIK<<<< możecie przeczytać moje wrażenie po pierwszym i drugim tygodniu ćwiczeń.

W sumie przez te 4 tygodnie ćwiczyłam 15xSkalpel, 4xKiller, 4xHula-Hop po 20 minut i 3x8minute buns, czyli 872 minuty łącznie=14 godzin i 32 minuty:) sporo;)

Co do Killera, to jest baaaardzo męczący, prawdziwy wyciskacz potu, ale przyjemne uczucie zmęczenia po treningu i rozluźnienia jednocześnie rekompensowało wszytko, ogromna dawka energii! Ze Skalpelem już idzie mi gładko:)

No i chyba to co najbardziej Was interesuje, efekty:) Efekty wizualne są, przynajmniej widoczne i wyczuwalne dla mnie:) Na pewno spłaszczył mi się brzuch, zniknęły boczki, ale największą zmianę zauważam w nogach, bardzo wzmocniły mi się mięśnie ud, fajnie, ale bardzo delikatnie zarysowały się mięśnie łydek:) A centymetrowo? Dodam, że przez pierwsze trzy tygodnie odżywiałam się nie do końca zdrowo, myślałam, że ćwiczenia wszystko załatwią, tak jednak nie było, więc od tygodnia zaczęłam się zdrowo odżywiać, nie jestem na diecie, po prostu lepiej jem:)

Talia: -2 cm
Brzuch: -2 cm
Biodra: +1 (i z tego się cieszę baaaardzo;])
Uda: -1 cm
Łydki: 0

Na koniec treningów (jeżeli się odważę:)) pokażę Wam zdjęcia przed i po, o ile będzie co pokazać:)

Jakie wnioski? Jeżeli chcemy pozbyć się kilku cm to sam Skalpel, bez odpowiedniego odżywiania i dodatkowego ruchu nie pomoże, dlatego dołączyłam Killera. Ja za wiele do zrzucania nie mam, więc z wyników jestem zadowolona, zależy mi raczej na wzmocnieniu i delikatnym zarysowaniu mięśni. Teraz kolejny miesiąc ćwiczeń przede mną, chcę ćwiczyć tak jak przez ostatni tydzień, czyli na zmianę Killer i Skalpel i jeden dzień wolnego na koniec tygodnia.

A jak tam Wasze efekty? Pomogły Wam treningi z Ewą, czy macie inne, ciekawsze dla Was zestawy ćwiczeń?

18 stycznia 2013

FITNESS: Drugi tydzień zmagań z Chodakowską

Czas na opis kolejnego tygodnia z ćwiczeniami Chodakowskiej. W zeszły czwartek wspominałam Wam, że planuję ćwiczyć codziennie, ale niestety, głównie przez naukę do zaliczeń na uczelni nie udało mi się tego zrealizować;/ Tak wyglądały moje ćwiczenia:


Miałam nadzieję, że nie będę musiała wstawiać tych żółtych mordek, ale niestety, nie udało mi się wygospodarować nawet 20 min na HH;/ mam nadzieję, że w kolejnym tygodniu mi się uda, tym bardziej, że kolejne zaliczenie dopiero w czwartek, więc nie będzie wymówek:)

A jak upłynęły ostatnie 7 dni z Chodakowską? Można powiedzieć, że " jak z płatka":) Już prawie w ogóle nie czuje bólu mięśni podczas ćwiczeń, no może czasem jeszcze uda dają o sobie znać, ale naprawdę o wieeeele mniej niż poprzednio. W sumie to tylko jedno ćwiczenie sprawia mi trochę problemów, przedostatnie na brzuchol, dla mnie to jeszcze o jakieś 20 powtórzeń za dużo:) nie potrafię tak długo utrzymać górnej części pleców nad podłogą, z czasem na pewno będzie lepiej:)

No i tak jak się obawiałam tydzień temu, dopadła mnie nuda podczas ćwiczeń;/ ale, że już wiem jak oddychać i jak wykonywać wszystkie ćwiczenia to wyłączam głos Ewy, włączam sobie muzyczkę, albo "Miodowe lata":D:D i tak sobie oglądam pół na pół serial i Skalpel:) wczoraj np ćwiczyłam w trakcie meczu Polaków z Serbią:D

Kolejna relacja za dwa tygodnie, czyli po upływie miesiąca od rozpoczęcia ćwiczeń, wtedy podam też ewentualne efekty obwodowe:) A jak Wam idzie z ćwiczeniami?

10 stycznia 2013

FITNESS: Pierwszy tydzień z Chodakowską

Miałam napisać Wam o efektach dopiero po 4 tygodniach ćwiczeń, ale tak sobie dzisiaj pomyślałam, że fajnie będzie zdawać relacje z każdego tygodnia. Może nie będę się skupiała na efektach w postaci zgubionych centymetrów czy kilogramów, ale będę Wam opisywała takie moje wrażenia i odczucia:) No i w sumie robię to też dla siebie, bo będę miała wtedy większą motywację do ćwiczeń i będę chciała się Wam "pochwalić" jak mi idzie:) 


Powyżej macie moje dotychczasowe zmagania z ćwiczeniami z Chodakowską, oraz hula-hop i 8 minute buns. Jak widać do wczoraj ćwiczyłam z Ewą co drugi dzień, a w wolne dni było hh i 8 minut:) od dzisiaj będę starała się ćwiczyć z Ewą codziennie, a co drugi dzień dodam hula-hop i chyba zrezygnuję z minutówek, zobaczę jeszcze jak to będzie.

A co do moich wrażeń... Pierwszy dzień to była jakaś masakra:) łudziłam się, że moje mięśnie i kondycja są w lepszej formie, ale kilka miesięcy nic nierobienia jednak dały o sobie znać. Pierwsze kilka ćwiczeń poszło gładko, ale kiedy dotarłam do tych wykonywanych w półprzysiadzie...uda krzyczały z bólu, nie wykonałam wtedy wszystkich powtórzeń bo zwyczajnie nie dałam rady;/

Kolejne ćwiczenie, które sprawiało mi najwięcej problemów to to, wykonywane kiedy leżymy na brzuchu i staramy się unieść nogi, oj ciężko było podnieść je tak wysoko jak Ewa:) ale nieznacznie się uniosły, więc było dobrze:)

Także sporo problemów, a raczej bólu sprawiło mi ćwiczenie kiedy leżymy bokiem i unosimy nogę do góry, w przód i w tył i robimy kółka, może jedna seria byłaby w porządku ale po dwóch na każdą nogę dosyć mocno czułam poślady, oj mocno:)

No i ćwiczenia na brzuch, niby nic strasznego, ale utrzymywanie górnej części pleców przez tak długi czas nad ziemią dało w kość;/ musiałam na chwilkę przerwać niestety, ale dosłownie 10 sekund:)

Drugi dzień był równie ciężki, cały czas miałam problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu, odpowiednim oddychaniem i spinaniem mięśni brzucha we właściwym momencie. 3 dzień pod tym względem był już lepszy, wiedziałam już jak wyglądają poszczególne ćwiczenia, złapałam rytm i było dobrze. 

Po tygodniu było już o wiele lepiej, dlatego postanowiłam, że będę ćwiczyła codziennie (oj obym wytrwała:)). Już spokojnie wykonuję każde ćwiczenie (oczywiście nie bez bólu mięśni i potu na czole:)) ale nauczyłam się już oddychać i udaje mi się napinać brzuchol wtedy kiedy trzeba:) ćwiczenia, które sprawiały mi najwięcej problemów nadal są ciężkie, ale na pewno już nie tak bardzo jak pierwszego czy drugiego dnia;)

Jak niektóre dziewczyny, mam małe zastrzeżenia co do hmm "energii" Ewy:) o ile teraz na początku nie przeszkadza mi to tak bardzo, to z pewnością po kilku tygodniach zacznie mnie denerwować, bo takie spokojny ton mnie wcale nie motywuje;/ jedynym rozwiązaniem będzie wtedy jakaś energetyzująca muzyczka:)

No i na koniec to niesamowite uczucie po zakończeniu ćwiczeń. Może nie chodzi o ulgę, że już koniec, ale o te endorfiny, o których Ewa trąbi na wszystkie strony, a które ja naprawdę czuje:) takie zmęczenie po treningu to naprawdę fajna sprawa i powoduje, że (może dla niektórych będzie to przesada) nie mogę się doczekać następnych ćwiczeń, nie myślę sobie wtedy "o matko, jutro znowu będę musiała ćwiczyć"...

A jak u Was wyglądały pierwsze kroki? za tydzień kolejna relacja z walki na ćwiczeniowym froncie, trzymajcie kciuki i dołączcie do mnie!

3 stycznia 2013

FITNESS: Ćwiczymy z Chodakowską?

Ja tak:) A  właściwie dopiero zaczęłam, dziś pierwszy dzień treningu i powiem Wam, że ledwo udało mi się dotrwać do końca, ale uczucie takiej fajnej błogości jakieś pół godziny po takim wysiłku jest nie do opisania:) Od jakiegoś czasu głośno wszędzie o Ewie Chodakowskiej i jej działających cuda treningach. Chciałam już dawno zacząć, ale odkładałam to na później i na później, aż w końcu postanowiłam, że początek nowego roku będzie idealnym momentem:) można powiedzieć, że to takie moje noworoczne postanowienie, mam nadzieję, że w nim wytrwam i zobaczę efekty:)


Ja zaczęłam od tzw. "Skalpela", nie miałam niestety oryginalnej płytki, ale udało mi się znaleźć filmik na youtube >>>>KLIK<<<<. Chyba najgorzej szło mi z tymi ćwiczeniami, w których obciążone były uda, ufff, ciężko było:) Nie umiem też jeszcze utrzymywać cały czas napiętych mięśni brzucha, ale to przyjdzie z czasem. Planuję ćwiczyć co dwa dni, bez jakiejś wymyślnej diety + hula-hop i 8 minut na tyłek:) zobaczymy jak mi pójdzie, trzymajcie kciuki:) za 4 tygodnie zdam Wam relację z moich postępów (oby takowe były:))

A jak to u Was wygląda? Dałyście się już wciągnąć Ewie i jej ćwiczeniom? Może macie dla mnie jakieś ciekawe porady?