Wspominała, że dziś będzie śmierdząca notka, no i słowa dotrzymuję. Testuję już tego śmierdzielka prawie miesiąc i mogę coś o nim powiedzieć. Mowa o hydrolacie z róży bułgarskiej, który zamówiłam na stronie Zrób Sobie Krem. Za 200 ml zapłaciłam ok 12 zł, więc cena jak najbardziej ok.
"Działa łagodząco, relaksująco i przeciwzapalnie. Zastosowana jako tonik albo mgiełka doskonale odświeża skórę. Wspomaga jej ukrwienie, przywraca kwaśny odczyn skóry, łagodzi podrażnienia i doskonale nawilża. Cera po jej zastosowaniu uzyskuje różaną świeżość. Może być stosowana do całodziennego nawilżania cery i odświeżania makijażu zarówno latem jak i zimą. Kompresy z wody różanej zmniejszają zaczerwienienie twarzy i zmęczenie oczu. Z tego względu woda różana jest cennym składnikiem płynów do demakijażu oczu."
Dociera do nas w plastikowej przezroczystej butelce z dozownikiem w postaci dziurki (nie wiem jak mam Wam to wytłumaczyć, a nie mogę teraz zrobić mu zdjęcia :)). Ja przelewam go do małej buteleczki z atomizerem, przez co mogę zabrać go wszędzie ze sobą i równomiernie rozpylić niewielką ilość. Buteleczka z atomizerem również ze strony ZSK, koszt ok 2 zł.
Zarzut jaki mam do niego to okropny zapach. Nigdy zapachu róży nie lubiłam, ale ten jest wyjątkowo nieprzyjemny, momentami pachnie jak kiszona kapusta;/ i to nie tylko moje zdanie :) Chwile utrzymuje się na twarzy, albo przestaję go czuć, nie wiem, więc wybaczam. Przyjemnie odświeża w ciągu dnia, więc nosze go ze sobą, nawilża delikatnie, czy zmniejsza zaczerwienienia? Póki co nie, może jak troszkę dłużej go przetestuję. Ponownie raczej go już nie zakupię, będę szukała innej wersji nawilżającej.
Może macie jakąś sprawdzoną mgiełkę nawilżającą do twarzy? Nie chodzi mi tutaj o wodę termalną:)
_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
