Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farbowanie włosów w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farbowanie włosów w domu. Pokaż wszystkie posty

10 stycznia 2014

Farbowanie i aktualizacja włosowa

Wczoraj było farbowanie, więc dziś trzeba pokazać kolor. Wyszedł dokładnie taki jak chciałam, nie za ciemny, w fajnym nie do końca ciepłym odcieniu. A farbowałam włosy oczywiście moją póki co ulubioną drogeryjną farbą w piance Schwarzkopf Perfect Mousse, nr 500 średni brąz.


Zaraz po moim dawnym rozjaśnianiu kolor nie wychodził taki jak chciałam, poza tym włosy po jakimś czasie stały się brzydkie i sianowate, o co obwiniałam właśnie moje eksperymenty z rozjaśnianiem, później zaczęły masakrycznie wypadać, z czym obecnie walczę, a w jaki sposób to napiszę za chwilę, no i widzę już postępy (mam nadzieję, że to nie moja wyobraźnia):)


Kolor po farbowaniu wyszedł dokładnie taki jak na powyższych zdjęciach, nie przekłamały mi odcienia skubańce :) jak już mówiłam jestem zadowolona z tego co uzyskałam, ta farba się zbyt szybko nie wypłukuje, tak jak np. Casting Creme Gloss, więc ten kolor zostanie ze mną na dłużej.


Powyżej na pierwszym zdjęciu widzicie kolor pierwszego farbowania po rozjaśnianiu (wrzesień), gdzie widać jeszcze moje ombre i kolor nie jest tak ciemny. W tym czasie włosy podcinałam dwa razy, więc w długości raczej nie ma większej różnicy.

Włosy mi wypadały garściami, byłam przerażona szczerze mówiąc bo aż tak wielkiego ubytku nigdy nie miałam, po około dwóch miesiącach sporo zmniejszyła się objętość, a zawsze miałam grube i gęste włosy. Dlatego własnie częściej niż zwykle je podcinałam i wycieniowałam je troszkę wyżej bo przez to że było ich mało no i były długie to były cały czas przyklapnięte :(

Przez ostatnie 3 tygodnie do mycia włosów używałam zamiennie szamponu Elseve Loreal'a do włosów zniszczonych i pozbawionych życia, Novoxidyl przeciw wypadaniu, o którym już kiedyś pisałam tutaj oraz płynu Facelle .



Jako odżywka zamiennie Kallos Latte i Elisse do włosów suchych i zniszczonych.



Do walki z wypadaniem używałam osławionej kozieradki, za która trochę musiałam się nalatać:) Po 3 tygodniach codziennego wcierania na kilka godzin zauważyłam poprawę, wypada ich mniej, ale jak będzie dalej to się okaże i moja opinia się pojawi na pewno.



Nie prostowałam włosów, suszyłam tylko sporadycznie w nagłych wypadkach, nic z nimi specjalnego nie robiłam, chciałam im dać odpocząć troszkę ode mnie:)


I to by było na tyle, trzymajcie kciuki, żeby włosy trzymały się mojej głowy :)

3 sierpnia 2013

Kąpiel rozjaśniająca - rozjaśnianie włosów w domu

Dzisiaj kilka słów o łatwej i mniej inwazyjnej metodzie rozjaśniania włosów niż zwykłe rozjaśnianie, jaką możecie przeprowadzić same w domu. Wiele dziewczyn już o tej metodzie pisało na swoich blogach, a że od dłuższego czasu miałam ochotę na rozjaśnienie moich włosów, a na pewno nie walnęłabym na głowę samego rozjaśniacza, to postanowiłam wypróbować:)


Niech Was nie zmyli ta koza na zdjęciu:D Taki kolor włosów miałam przed moimi eksperymentami z rozjaśnianiem:) Gdyby ktoś był zainteresowany to farba jaką tutaj mam to Schwarzkopf Perfect Mousse, Średni brąz, a jak zrobiłam takie ombre przeczytacie TUTAJ

W sumie zrobiłam 3 kąpiele rozjaśniające w odstępach tygodniowych, do każdej użyłam 1/2 opakowania rozjaśniacza Londa Super Blonde i "na oko" odżywki i szamponu (obojętne jakich, najlepiej te które najbardziej lubicie oczywiście:)) mniej więcej tyle ile zużywam na dwa mycia, przy krótszych włosach można zmniejszyć ilość składników. Wszystko razem dokładnie wymieszałam, zmoczyłam włosy tak jak przed myciem i nakładałam na włosy, zaczynając od miejsca gdzie kończyło mi się ombre, tam nie nakładałam w ogóle tej mieszanki bo i po co i kierowałam się do góry. 

Przed pierwszą kąpielą nie miałam w ogóle odrostów, więc nałożyłam papkę również przy nasadzie włosów, jednak BARDZO WAŻNE jest, żeby nie bawić się w takie rozjaśnianie kiedy mamy odrosty, a jeżeli już to uważać, żeby rozjaśniacz ich nie pokrył bo mogą nam wyjść dziwne kolory:) Cały czas pilnowałam, żeby włosy były wilgotne pryskając je od czasu do czasu zwykłą wodą i masowałam je tak jak przy zwykłym myciu, wszystko powinno się nam ładnie pienić. Sprawdzałam co chwilę jak wygląda efekt, a następnie spłukałam wszystko i jeszcze umyłam włosy szamponem, mimo, że on już w tej mieszance był, to jakoś nie ufałam  samej wodzie:)

Pierwsza i druga kąpiel trwała mniej więcej po 15 minut, przy moich włosach tyle nie wystarczyło, rozjaśnienie było bardzo delikatne, a ja chciałam więcej:) i ostatnia kąpiel trwała już ok 30 minut. Wtedy rozjaśnienie było już dobrze widoczne, ale niestety miałam wtedy już odrosty i nie udało mi się do końca ich nie pobrudzić, o i wyszły delikatnie żółte:) ale miałam w odwecie przygotowaną farbę też Perfect Mousse, w kolorze o nazwie Pralina:) Poniżej macie efekty moich zmagań, drugie zdjęcie jest po pierwszej kąpieli, trzecie już po trzech kąpielach i zafarbowaniu.


I mimo, że efekt jest w miarę ok, to wolę jednak swoje poprzednie włosy i za jakiś czas będę do nich wracała, ale tym razem raczej już bez ombre. Co do zniszczeń po takich zabiegach. Jedyny minus jaki zauważyłam to platanie podczas mycie no i po, jeżeli nie użyjemy dobrej odżywki, ja teraz mam mleczną z Kallosa i z rozczesaniem nie ma problemu. Włosy nie wypadają bardziej niż wcześniej, końcówki rozdwojone miałam jeszcze przed rozjaśnianiem, ale już są ścięte:) 

7 listopada 2012

WŁOSY: Rozjaśnianie włosów w domu - ombre hair krok po kroku

Wczoraj wspomniałam Wam na blogu oraz Facebook'u o planowanym rozjaśnianiu włosów, a raczej końców, czyli ombre:) Już kiedyś robiłam sobie podobny eksperyment i byłam zadowolona, więc teraz się nie bałam:) Poprzedni zabieg mi nie zaszkodził (czyt. moim włosom;]) więc nie było przeciwwskazań, tym bardziej, że używałam tego samego rozjaśniacza, a ma on dosyć dobre opinie na KWC. Do rzeczy:) Przypominam jakiego rozjaśniacza użyłam:

Koszt w Rossmanie: 13,99zł
Tak wyglądały moje włosy przed zabiegiem:) Na końcach widać jeszcze moje dawne ombre, pokryte farbą:):

W środku mamy 2 saszetki z proszkiem rozjaśniającym, buteleczkę z mleczkiem utleniającym (czy czymś podobnym), odżywkę i rękawiczki. Oprócz tego potrzebowałam pojemniczek do zmieszania składników ( w moim przypadku to opakowanie po kremie:)), folię aluminiową i coś do wymieszania:)

A po wymieszaniu otrzymujmy śliczną błękitną, dosyć gęstą papkę:):

No to zaczynamy zabawę:) Włosy przed rozjaśnianiem nie powinny być myte ani mokre. Po prostu nakładamy naszą maź na suche włosy. Przed zabiegiem warto ubrać starą koszulkę i najlepiej założyć jeszcze coś na ramiona (ja założyłam folię) bo rozjaśniacz "wyżre" nam kolor ubrania i nic już z nim nie zrobimy:) można miejsca narażone na upaćkanie wysmarować wazeliną albo jakimś tłustym kremem.

Bierzemy w łapkę troszkę naszej mieszanki i od dołu nakładamy na włosy, kierując się ku górze, tak aby najwięcej nakładać na końcówki, a resztki z dłoni rozsmarowujemy coraz wyżej, w zależności od tego jak wysoko chcemy, aby sięgało nasze ombre. nie polecam robienia ombre przy pomocy jakiegoś grzebyka, szczotczki czy czegoś podobnego bo nie chcemy przecież mieć na włosów linię rozdzielającą kolory włosów:) to musi być stopniowy odcień:) Po nałożeniu włosy wyglądają tak:

Czyli w sumie nic nie widać:) Tylko po wyschnięciu tej papki widać taki delikatny proszek na włosach. Wymaziane włosy zawijamy w folię i czekamy:) Co jakiś czas należy sprawdzać jaki odcień już osiągnęliśmy. Przykładowo po 10 minutach moje włosy wyglądały tak:

Czyli jeszcze nie do końca zadowalający mnie efekt, więc czekamy dalej:) Po kolejnych 15 minutach, zmyciu rozjaśniacza i wysuszeniu efekt był taki:

Efekt podoba mi się baaaaardzo:)  chyba długo z niego nie zrezygnuję:) dla porównanie poniżej przed i po:):

Jak Wam się podoba?:) Może któraś z Was ma ombre?:)

24 września 2012

WŁOSY: Farbowanie włosów w domu farbą w piance Schwarzkopf Perfect Mousse

Obiecałam, więc piszę:) wybaczcie, że nie ma mnie ostatnio z Wami, ale nie mam nastroju z powodów uczelnianych:( 
Ale do rzeczy, dziś farbowałam sobie włosy i przy okazji cyknęłam kilka fotek dla Was. Farba, której używam to Scharzkopf Perfect Mousse nr 465 czekoladowy brąz.


Farbowanie jest naprawdę dziecinnie proste:)
Przed przystąpieniem do farbowania trzeba oczywiście zdjąć biżuterię, wysmarować skórę narażoną na upaćkanie, wazeliną lub innym tłustym specyfikiem (w przypadku tej farby naprawdę radzę wykonać ten krok bo niesamowicie ciężko zmywa się ją ze skóry;/)
Włosów nie myjemy! Moje były dwudniowe. Następnie przygotowujemy farbę.




1. Emulsja rozwijająca i żel koloryzujący
2. Wlewany żel do buteleczki z emulsją rozwijającą (należy wlewać po ściance tak jak piwo:) inaczej bardzo się spieni i będzie wylewało zanim zakręcimy)
3. Tak wygląda nasza mieszanka
4. Na buteleczkę nakładamy nasz "psikacz":P i zakręcamy
5. Nie wstrząsamy butelką! Wystarczy obrócić ją do góry nogami 
6. Zakładamy rękawiczki i już:) farbujemy:)








Ja farbowałam ta farbą włosy już drugi raz więc zaczęłam od odrostów. Wyciskamy piankę na dłoń i zwyczajnie nakładamy na odrosty, pasmo za pasmem, zaraz przy skórze i uszach pomagałam sobie zwykłą szczoteczką do zębów:) (zapomniałam zabrać ze sobą mojego grzebyczka do farbowania) Pozostawiam na 25 min, a później nakładam resztę pianki na całe włosy i zostawiam na kolejne 7 min. Na koniec zmywam wszystko letnią wodą do momentu aż będzie czysta i nakałdam odżywkę.


naprawdę farbowanie włosów samemu to nic trudnego:)  A taką farbą w piance to już w ogóle:) Kolor tej farby utrzymuje się dłużej niż w przypadku Casting Creme Gloss, więc teraz to jest mój faworyt. Idealny kolor uzyskujemy po 1-2 myciach kiedy troszkę farby się wypłucze i nie będzie efektu "hełmu":)

A tak prezentują się moje kłaczki po zmyciu farby i wysuszeniu:



Używałyście już tej farby? Jak u wWas się spisuje?