Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera naczynkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera naczynkowa. Pokaż wszystkie posty

27 lutego 2015

MMM: Micel mało myjący

Dzięki miłej współpracy z Dermedic miałam już przyjemność przetestować większość ich produktów (oczywiście tych pasujących do mojej cery), chyba nigdy się nie zawiodłam, czasem byłam może mniej zadowolona z działania kosmetyku, ale tym razem daję małego minusa, za co? Za płyn micelarny z linii Angio Preventi, dla skóry naczyniowej.



Składniki aktywne: Woda termalna, Melissa Officinalis, Aloe Vera
  • Skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia pozostawiając uczucie świeżości
  • Wzmacnia naczynia włosowate
  • Jest neutralny dla oczu
  • Nie pozostawia filmu na skórze i nie zatyka porów
  • Hypoalergiczny
Opakowanie: Butelka 200 ml, butelka 400 ml
Cena: ok. 14 zł za 200 ml



Używałam go półtora miesiąca, ale do jego podstawowego zastosowania, czyli oczyszczania z makijażu, jedynie ponad 2 tygodnie. Dlaczego? O tym za chwilkę,
Mamy typową dla Dermedic buteleczkę, z denerwującym mnie dziubkiem na wcisk (nie wiem jak to nazwać, widzicie na zdjęciu poniżej :)). Super, świeżo pachnie, jest oczywiście przezroczysty i ma konsystencję wody :)


Przez ponad miesiąc zużyłam prawie połowę, stosując raz lub dwa razy dziennie, więc jak na buteleczkę 200 ml wydajność jest na plus. 
Przejdę teraz do tej mniej przyjemnej kwestii, czyli zmywania makijażu, tutaj jest problem. Niestety zmywa go bardzo słabo...podkład owszem zmyje, ale z oczami jest już problem. Ja na co dzień nie robię mocnego makijażu, czasem ograniczam się jedynie do tuszu, ale płyn do nie zmywa. Nie pomaga przykładania zmoczonego płatka przez dłuższy czas. Bardzo rozmazuje tusz i mamy piękną pandę pod okiem. Wszystko zostaje na dolnej powiece i trzeba sporo pocierać, aby się tego pozbyć, a wiemy, że skóra wokół oczu jest mega delikatna.


Po tych mało przyjemnych przeżyciach zaczęłam stosować go jako tonik, czy produkt do doczyszczania po demakijażu oraz rano, zamiast mycia buzi. Wtedy już stosowanie było przyjemnością. Fajnie czuje się odświeżenie na buzi, absolutnie nie wysusza, a nawet nawilża, nie podrażnia mojej naczyniowej buzi.
Podejrzewam, że jego delikatność wynika właśnie z tego, iż jest on przeznaczony dla naczyniowców.
Nie zauważyłam, żeby zmniejszył widoczność mojego rumienia, ale na pewno koi skórę, zmęczoną noszonym makijażem.



_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:

Zostaniesz followersem:
Instagram

Lub obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

17 stycznia 2015

Francuska glinka czerwona

To moja pierwsza glinka, kupiona już jakiś czas temu, ale na recenzję przyszedł czas dopiero teraz, jakoś nie było mi po drodze z pisaniem o niej. Kupiłam ją na stronie Zrób Sobie Krem, razem z kilkoma innymi półproduktami. Nie do końca udawało mi się systematycznie ją stosować, ale starałam się :)


Glinka czerwona French red clay wydobywana w kopalniach we Francji. Całkowicie naturalny produkt o najwyższej jakości, suszony na słońcu, bezpiaskowy.
Skład mineralny: kaolinit, dużo żelaza dzięki któremu zawdzięcza swój kolor, glin, miedź, kwarc, krzem, glin, magnez, sód, potas i inne mikroelementy i sole mineralne. 
Wygląd i konsystencja: czerwony drobny proszek, pył.
Gęstość nasypowa: około 1 g na 1 ml (płaska łyzeczka 5 ml waży około 5 g).

Właściwości i zastosowanie: 
Glinka czerwona znajduje zastosowanie w pielęgnacji cery tłustej i normalnej. Działa delikatnie odtłuszczjąco i łagodniej ściąga pory niż glinka zielona. Polecana jest dla cery z trądzikiem różowatym, zapobiega także rozszerzaniu się naczynek krwionośnych. Remineralizuje skórę, oczyszcza z toksyn. Dla cery delikatnej wrażliwej polecamy mieszać w proporcjach 1:3 glinkę czerwoną z glinką białą. W ten sposób otrzymuje się tak zwaną glinkę różową. Glinkę czerwoną można używać także jako surowiec do produkcji kremów, mleczek i toników. W kosmetykach powoduje efekt matowienia, absorbuje nadmierną produkcję łoju oraz wzbogaca krem w mikroelementy i sole mineralne. 
Zastosowanie w kosmetykach:
Do 100% maseczki
Do 2% kremy, mleczka, toniki.
Glinka czerwona nie rozpuszcza się w wodzie dodajemy ją do fazy wodnej w której się zawiesza, w przypadku toniku należy wstrząsnąć butelkę przed każdorazowym użyciem.
Pojemności: 50g, 125g, 250g, 1000g
Ceny: 6,30zł, 12,60zł, 23,94zł, 69,90zł

Mieszałam ją początkowo z hydrolatem różanym, a kiedy już go wykończyłam to z wodą, czasem dodawałam kwas hialuronowy, żeby troszkę nawilżała, bo z zasady jest ona przeznaczona dla cery tłustej i mieszanej, ja mam cerę suchą, ale naczynkową a glinka czerwona pomaga z pielęgnacji owej cery.


Nakładałam ją na twarz na około 10 minut, bardzo szybko zasycha, więc trzeba mieć pod ręką wodę termalną, jakiś hytrolat czy cokolwiek do pryskania twarzy i jej nawilżania. Po zmyciu wodą trzeba jeszcze doczyścić twarz płynem micelarnym czy jakimś mleczkiem bo nie zmywa się całkowicie. Może delikatnie szczypać. Jej działanie na cerę naczynkową jest bardzo fajne, zaraz po zmyciu skóra może być zaróżowiona, ale później widać już gołym okiem takie wyciszenie rumienia i ukojenie. Stosowana regularnie niweluje widoczność już pękniętych naczynek, ale na pewno ich nie zlikwiduje, nic poza laserem tego nie dokona :)

Nie wiem jak się sprawuje przy cerze tłustej, ale na naczynka można ją polecić :)

_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:

Zostaniesz followersem:
Instagram

Lub obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

31 grudnia 2014

Na bogato!

Kolejny kosmetyk do pielęgnacji cery naczyniowej. Firma Dermedic udostępniła mi ten produkt do wypróbowania na moje naczynka, co z miłą chęcią uczyniłam. Tutaj >>>KLIK<<< pisałam o jego bracie z tej samej serii, ale w wersji lekkiej, dziś opowiem o wersji na bogato :) Angio Preventi bogaty krem ochronny maskujący rumień.


Składniki aktywne: Olej arganowy, Ennacomplex, Tinosorb SPF 15, Alantoina, Chlorofil, Woda termalna
  • Redukuje rumień skóry spowodowany kruchością naczyń włosowatych
  • Łagodzi podrażnienia
  • Dzięki zielonej barwie preparat maskuje zaczerwienienia
  • Chroni naczynia kapilarne
  • Zawiera filtry UVA i UVB
  • Idealny pod makijaż
  • Hypoalergiczny
  • Pojemność: 45 g

    Cena: ok 20 zł

Opakowanie to miękka, plastikowa tuba z malutką dziurką w roli dozownika :) Nie ma problemu z wydobyciem, chociaż jak każdej tubie, na koniec będzie trzeba zrobić jej sekcję :) Stosując lekką wersję byłam zdziwiona jej gęstą, ciężką konsystencją i skoro to była wersja lekka to jak będzie z bogatą??? Okazało się, że to leciutki kremik o delikatnej konsystencji :) Zdecydowanie bardziej nadaje się pod makijaż niż poprzednik,


Przyjemnie pachnie, ale nie w jakiś charakterystyczny sposób. Ma lekko zielonkawy kolor co dodatkowo maskuje zaczerwienienia. Jak już mówiłam ma lekką konsystencję, więc bez problemu się rozprowadza i wchłania zdecydowanie szybciej niż jego brat. Ma w sobie SPF 15, czyli zdecydowanie za mała, tym bardziej d;a cery naczyniowej, ale dobrze, że jest chociaż tyle.


Kontynuował działanie poprzednika. Zimową porą naczyniowcy się bardziej ujawniają bo na bladej cerze jeszcze bardziej widać nasze niedoskonałości, a tutaj miłe zaskoczenie. Nie zniknęły całkowicie, ale jest bardzo dobrze. Moje dwa pęknięte naczynka są prawie niewidoczne, a rumień pojawia się z rzadka. Myślę, że to nie tylko zasługa wersji bogatej, ale obu skubańców. Mnie to bardzo cieszy, bo od jakiegoś czasu aż miło patrzy się w lustro kiedy jestem bez makijażu :P

Z czystym sumieniem polecam, tym bardziej, że za wiele nie kosztuje i dostaniecie go w wielu aptekach. Nie jestem pewna, ale chyba są także dostępne w SuperPharm. Buziaki :* A i Szczęśliwego Nowego Roku !


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

25 listopada 2014

Prewencyjnie na naczynka

Cera naczynkowa wymaga specjalnej pielęgnacji, szczególnie teraz, kiedy robi się coraz zimniej i narażona jest na duże wahania temperatury i powstawanie nieestetycznych i nieprzyjemnych rumieni na polikach;/ taak właśnie mam ja;(. Sprawdziłam już wiele kremów aptecznych i drogeryjnych, tych droższych i tańszych, jedne działały lepiej inne trochę gorzej. Dziś będzie o jednym z nich, lekkim kremie maskującym rumień marki Dermedic z serii Angio, czyli w całości przeznaczonej dla cery naczynkowej.



Składniki aktywne: Neutrazen™, Lukrecja, Woda termalna, Tinosorb SPF 15, Oxynex K, Chlorofil, Gliceryna

  • Uszczelnia naczynia krwionośne
  • Chroni skórę przed niekorzystnym działaniem promieniowania UV
  • Niweluje optycznie widoczność rumienia
  • Idealny pod makijaż
  • Dzięki zielonej barwie maskuje zaczerwienienia
  • Hypoalergiczny

Pojemność: 45 g
Cena: ok. 25 zł




Opakowanie to miękka, biała, nieprzezroczysta tubka, dodatkowo zapakowana w kartonik ochronny. Produkt wydobywa się bardzo wygodnie i co ważne, w higieniczny sposób, nie trzeba babrać w paluchami w kremie :) Krem ma zielonkawy kolor, co jest typowe dla kremów dla naczyniowców, to dodatkowo zmniejsza czerwoność polików :)


Pachnie dziwnie, ani ładnie, ani nieładni :) nie jest to chemiczny zapach, ale nie mam pojęcia co może przypominać. Mimo, że na opakowaniu mamy napisane, że jest to lekki krem to nie dajmy się nabrać :P Krem na gęstą konsystencję, oczywiście bez przesady, ale typowo kremowa to ona nie jest. Rozprowadza się go wolniej niż zwykły krem i dużo dłużej wnika w skórę.


Ja używałam go tylko na poliki, bo tylko tam mam rozszerzone naczynka i skłonność do rumienia, poza tym nie wyobrażam sobie wysmarowania nim np. czoła, chyba bym zwariowała czując tę warstwę :) Na polikach mi to absolutnie nie przeszkadza, bo mam tam suchą skórę i przez to czuję nawilżenie :)

Krem ma SPF 15, dobrze, że w ogóle jakiś ma, chociaż dla osób, które mają poważne problemy z naczynkami, z pewnością to za mało i przyda się dodatkowy filtr. Na wiosnę, jesień i zimę będzie jak najbardziej w porządku, ale nie wyobrażam sobie stosować go latem, za ciężki niestety;/

Co do działania, to krem ładnie koi rumień, z pewnością pomaga w tym ten zielony kolor, ale od środka czuć, że skóra przy nim odpoczywa (mam nadzieję, że rozumiecie moje pogmatwane opisy :)). Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam dużą poprawę i przypisuję ją między innymi lekkiemu Angio. Wstając rano widzę ładną promienną cerę i nie są to jakieś słowa na wyrost. Serio, aż sama byłam zaskoczona. Kiedyś miałam spory problem (również w psychice) z czerwonymi plamami, było je bardzo widać i starałam się je zakrywać tonami podkładu.

Źródło
Możecie się domyślać jak wtedy wyglądałam :) Maska :) Ale odpowiednia pielęgnacja naprawdę dużo pomaga. Oczywiście trzeba uważać praktycznie przez cały rok, na słońce, wiatr, mróz, trzeba chuchać i dmuchać na tę buźkę, ale w końcu nam się odwdzięczy :)

Wracając do tematu to krem ten jest jak najbardziej na plus i warto go wypróbować, pomoże nam w walce z rumieniem i ładnie ukoi cerę, niestety pod makijaż to on się nie nadaje, chyba, że mam rano sporo czasu na czekanie aż się wchłonie :)




Może któraś z Was miała już do czynienia z kosmetykami z serii Angio?




_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

13 sierpnia 2014

Cera naczynkowa i sucha

Dzisiaj będą dwa produkty, nowości w mojej kosmetyczce. Jak wiecie zmagam się z problemem rozszerzonych i pękających naczynek oraz nadmiernym rumieniem, testowałam wiele produktów pomagających chronić moją wymagającą skórę twarzy i w jakimś stopniu minimalizujący widoczność mojego defektu. Wszystkie były recenzowane na moim blogu. Tym razem padło na Angio Preventi krem na noc minimalizujący rumień od Dermedic i dodatkowo będzie kilka słów o kremie pod oczy Hydrain3 Hialuro.



Składniki aktywne: Troxerutyna, Ekstrakt z arniki, Witamina E, Olej z oliwek, Olej z avocado, Phytosqualan–Skwalan
  • Odbudowuje strukturę lipidową skóry i poprawia stan nawilżenia
  • Minimalizuje widoczność rumienia
  • Chroni naczynia kapilarne i powoduje wzmocnienie i obkurczenie włosowatych naczyń krwionośnych
  • Łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia
  • Hypoalergiczny
Opakowanie: Butelka ecosolution z pompką 55 g


Stosuję go już półtora miesiąca, dzień w dzień :)  Opakowanie to bardzo fajna buteleczka z twardego plastiku ze świetną pompką, można nią bardzo fajnie dozować odpowiednią ilość. Nic się nie zacina i nie pluje :) Niestety "zatyczka" łatwo się brudzi bo po zamknięciu pompka prawie, że do niej dotyka. Dodatkowo krem zapakowany był w kartonik. Konsystencja jest lekka, ale nie lejąca, nie jest to też emulsja, szybko wnika w skórę, więc długo nie czekamy żeby się położyć i chrapać :) Pachnie przyjemnie, delikatnie, kremowo. Kolor naszego kremu jest delikatnie żółtawy, co jest normalne przy kremach dla cery naczyniowej, taki pigment dodatkowo kryje nasze zaczerwienienia.


I chyba najważniejsze, czyli działanie. Naczynka nie pękają mi nagminnie, w sumie to już dawno nic mi nie pękło i na twarzy mam wciąż dwa te same maleństwa. Jednak największym problemem jest rumień, czyli różowe plamy na policzkach ;/ co mnie chyba najbardziej drażni i od kremu oczekuję, ze zminimalizuje jego widoczność i tek krem tak czyni. Już w początkowej fazie stosowania widziałam poprawę, teraz nie rzucają mi się w oczy te czerwone placki na twarzy i mogę spokojnie wyjść bez podkładu, tylko z podkreślonymi oczami i ewentualnie korektorem :) Naczynka jak nie pękały tak nie pękają, więc nie wiem czy ten krem pomaga, ale jego podstawowe działanie, czyli minimalizacja rumienia jest jak najbardziej na plus! Rano widzę, że twarz ma taki świeży wygląd (oczywiście poza "TYMI" dniami :)). Nawilża delikatnie, ale nie długotrwale, po umyciu twarzy rano znów czuć uczucie ściągnięcie (mam suchą cerę). 


Mały dodatek na dziś to krem pod oczy. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w stosowaniu tego typu kremów, bo wstyd się przyznać, ale jakoś nigdy nie przykładałam większej wagi to dbania o okolice oczu, ale już wkraczam w wiek, kiedy trzeba zacząć o tym myśleć :)



Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas hialuronowy 5%, Dermochlorella, Witamina E, Olej migdałowy, Alantoina
  • Skutecznie pielęgnuje i nawilża delikatną skórę wokół oczu
  • Do stosowania również pod makijaż
  • Wzmacnia fibroblasty odpowiadające za wspomaganie odbudowy włókien kolagenowych i elastynowych
  • Hypoalergiczny
Opakowanie: Tuba z kaniulą 15 g






Tutaj mamy do czynienia z elastyczną tubką, charakterystyczną dla kremów pod oczy, wystarczy delikatnie nacisnąć, żeby wydobyć krem. Produkt również dostajemy w kartoniku ochronnym. Konsystencja jest bardzo leciutka, idealna pod oczy, malutka ilość wystarczy, ekspresowo się rozprowadza i wchłania. Kolor jest biały, albo delikatnie różowy (nie wiem czy tak jest faktycznie czy w oczach mi się mieni :P). Pachnie typowo jak produkty z tej serii, przyjemnie świeżo. 


Myślę, że jego działanie jest dobre, na kolana mnie nie powalił, jednak daję mu plusa :) Nawilża delikatnie okolice oczu (pamiętajcie, że aplikując krem nie dojeżdżamy pod same oczy, a około 1 cm wokół, skóra sobie go sama od wewnątrz "wciągnie", a my unikniemy dostania się produktu do oczu). Nawilżanie jednak nie jest długotrwałe (może przy dłuższym stosowaniu się to zmieni, zobaczymy). Po umyciu twarzy znów czuć, że wymaga ona nawilżenia. Przyjemnie wygładza skórę, jest później miła w dotyku i łatwiej aplikuje się "kolorówkę".


To by było na tyle, buziaki dziewuszki :*

_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

1 lutego 2014

Zakupy kosmetyczne w Auchan i pytanie do Was

Do Oszołoma mam baaaardzo daleko i nigdy tam nie bywam, a że teraz musiałam odwiedzić Decathlon, więc przy okazji skoczyłam do Auchan pooglądać co tam w trawie piszczy. Poczytałam dzień wcześniej za czym warto się rozejrzeć i coś kupiłam, ale niewiele, chyba przytłoczyła mnie ta ogromna ilość produktów i za cholere nie wiedziałam za co się łapać. 


O masce i emulsji do włosów Gloria już od dawna czytałam, m.in. na blogu Anwen i wiedziałam, że muszę je mieć, a że kosztowały oszałamiająco mało to wskoczyły mi do koszyka. W oko wpadł mi tez koncentrat redukujący naczynka od Farmony, a że lubię tą firmę to zaufałam i sprawdzę to 20 ml maleństwo. 



A teraz pytanie do Was, co polecacie zakupić w sklepach typu: Zrób sobie krem, Bochemia Urody czy e-naturalne.pl?


Ja już upatrzyłam sobie hydrolat różany i glinkę czerwoną, ale przy okazji mogę za jednym zamachem coś ciekawego dokupić. Co sprawdzonego polecacie?




_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

30 stycznia 2014

Bubelek - krem do cery naczynkowej Flos Lek

Moje naczynka nie mają łatwego życia podczas zimy, w sumie to nigdy nie mają łatwego życia bo albo zimno, albo za gorąco, albo wieje i wszystko im wtedy szkodzi, a chronić je jakoś muszę bo nie chcę, żeby było jeszcze gorzej. Tym razem próbowałam kremu z Flos Leku, półtłustego właśnie do cery z problemamy naczyniowymi.


"Uszczelnia i wzmacnia naczynka krwionośne, redukuje rumień i zaczerwienienia. Badania aparaturowe potwierdziły zmniejszenie widoczności drobnych naczynek krwionośnych już po 2 tygodniach od rozpoczęcia stosowania kremu oraz wzrost nawilżenia skóry o około 26% po 5 godzinach od zastosowania.

Skóra jest natłuszczona, nawilżona, zrelaksowana, naczynka uspokojone. Koloryt jest wyrównany, zaczerwienienia zredukowane. Skłonność do pękania naczynek zminimalizowana."


Składniki: Aqua, Octyldodecanol, Petrolatum, Glycerin, Butylene Glycol , Tilia Cordata Wood Extract , Cupressus Sempervirens Seed Extract , Aesculus Hippocastanum Seed Extract , Lecithin, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Polymethacrylate , Aleuritic Acid, Faex, Glycoproteins, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Laminaria Hyperborea Extract, Lecithin, Sorbitol, Xanthan Gum, Sodium Ascorbyl Phosphate, Synthetic Beeswax, Cera Alba, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Carbomer, Panthenol, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Allantoin, Disodium EDTA.


Moja opinia:
Niestety, krem nie zrobił na mnie wrażenia. Moje czerwone placki jak były, tak są dalej, nie widzę nawet minimalnej różnicy, pękniętych naczynek nie posiadam poza jednym maleństwem, ale tutaj żaden krem chyba nie ich nie zlikwiduje, może je jedynie zmniejszyć. Nie chronił także przed nagłymi zmianami temperatury i wchodząc z mrozu do ciepłego pomieszczenia czułam od razu gorąco i na buzi, utrzymujące się jakiś czas, także w dusznych pomieszczeniach od razu robię się czerwona jak burak. Jedyne plusy są takie, że dosyć szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż i przyjemnie pachnie.

Teraz muszę szukać kolejnego produktu do moich naczynek ehh:(


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

24 września 2013

Znalazłam pogromcę?

Kolejny krem, który próbował pomóc mi z moją cerą naczynkową. Ciekawe czy mu się to udało? Za chwilę się okaże. Niverosin od Aflofarm, kupiony w aptece już dobre 4 miesiące temu, więc stosowany długo. Nie miał wiele recenzji, ale te które były, to były pozytywne, więc chciałam wypróbować. Stosowałam już Rilastil DeliskinRuborilemulsję redukująca podrażnienia Ziaja medkrem wyciszający rumień Ziaja med.


Od producenta: 
Niverosin to specjalistyczny krem przeznaczony to kompleksowej pielęgnacji skóry z problemami naczynkowymi. Dzięki kompozycji 5 aktywnych składników krem chroni wrażliwą skórę ze skłonnością do występowania "pajączków" oraz widocznych na jej powierzchni splątanych sieci naczynek. krem Niverosin przyczynia się do poprawy stanu  i wyglądu skóry dotkniętej efektami dermokosmetycznymi, takimi jak miejscowe przebarwienia, zasinienia lub zaczerwienienia spowodowane osłabieniem ścian niewielkich naczyń krwionośnych występujących tuż pod naskórkiem.

Jest to także krem do naczynek na innych partiach ciała, jak np. nogi.



Pojemność: 50 g
Cena: ok. 22 zł
Moja opinia:
Krem dostajemy w kartonowym opakowaniu, w którym kryje się nasza metalowa, klasyczna dla aptecznych kremów, tubka z nakrętką. Krem na delikatną, lekką, konsystencję, łatwo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania, bardzo szybko. Kolor jak widzicie poniżej typowy dla kremów naczynkowych, taki zielonkawo-żółty. Pachnie bardzo delikatnie, ale nie jest to nic konkretnego. Słabo nawilża, więc po wchłonięciu dobrze jest zastosować nasz ulubiony krem nawilżający, ale nawilżanie to nie jest jego główne zadanie (taki mały rym:)). 


Przez 3 miesiące stosowałam go bardzo regularnie, dwa razy dziennie i wtedy pomógł mi baaaaaardzo, bardzo szybko widziałam poprawę w ujednoliceniu kolorytu skóry, wstając rano moje czerwone placki nie rzucały się już w oczy (mam na twarzy kilka miejsc z widoczną podskórną siateczką naczynek). Wystarczyła naprawdę niewielka ilość podkładu, korektor już nie był potrzebny. Mam dwa pęknięte naczynka, malutkie, ale są i zdecydowanie się zmniejszyły a skóra wokół nich nie była już czerwona. Niestety przez kolejne 2 tygodnie nie stosowałam go w ogóle bo zostawiłam w domu:( i troszkę cera się pogorszyła;/ teraz zamierzam wykończyć go do ostatniej kropelki, a została mi jeszcze 1/4 opakowania (więc wydajność ogromna) i później zrobię sobie od niego przerwę, żeby skóra się nie przyzwyczaiła za bardzo i kupię coś innego, ale wrócę do niego NA PEWNO!

Jeżeli macie jakieś sprawdzone kremy na naczynka to chętnie poczytam, a teraz idę sobie pochorować:(