Dziś krótko zrecenzuję pomadki z Celii, które już dawno temu kupiłam i obiecałam Wam recenzje:)
Najpierw zdjęcie i mały swatch
Na pierwszy ogień pomadka w kolorze nude(pierwsze zdjęcie po prawej)
Pomadka z kolagenem nr 101
Po pierwsze opakowanie, metalowe, w kolorze złotym, naprawdę solidnie wykonane, pomadka na pewno nie otworzy się kiedy będziemy ją nosić np. w torebce bo żeby ją zamknąć opakowanie musi kliknąć(wiecie na pewno o co mi chodzi:)).
Kolor to typowy nude, cielisty, chociaż ja wolałabym, ,żeby był nieco jaśniejszy. Konsystencja jest niezwykle delikatna, kremowa, pięknie rozprowadza się na ustach. Utrzymuje się na ustach dosyć długo, nie liczyłam dokładnie, ale na pewno ok. 5h, jeżeli nic nie jemy i nie pijemy, wtedy trzeba będzie poprawić. Nie wysusza ust, a nawet je nawilża i wygładza.
Druga pomadka to 2w1 - pomadka i błyszczyk nr 512. Kolor to pomarańczowy róż:)
Jeżeli chodzi o opakowanie to wygląda ono tak samo jak w przypadku nr 101. Pomadka daje na ustach delikatny różowy kolorek, nie jest bardzo intensywny, ma w sobie malutkie drobinki brokatu, wyczuwalne przy nakładaniu, co mnie osobiście trochę denerwuje;/ tym bardziej, że pozostają one później na ustach i zbierają się w kącikach;/ dlatego nie stosowałam jej zbyt często. Po nałożeniu usta ładnie się błyszczą, więc nie ma potrzeby nakładania dodatkowo błyszczyku.

