Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty

24 listopada 2014

Balsam z imbirem i różą

Będąc w klubie Green Pharmacy, mam po raz drugi przyjemność (?) testować ich kosmetyki. Tym razem do testów przekazano nowość w ofercie firmy - balsamy do ciała. W moje ręce wpadła wersja regenerująco- ujędrniająca z różą i imbirem i szczerze powiem, że nie byłam z tego zadowolona, bo nie przepadam za zapachem różanym;/


"Inspiracja naturą. Aromatyczna przyjemność i pielęgnacja lekką, nietłustą emulsją , która wygładza, poprawia jędrność i regeneruje. Odnowa warstwy lipidowej i skuteczne nawilżanie przywracają skórze piękno. Powraca gładkość, jedwabista miękkość i elastyczność. Ulga dla skóry suchej, łuszczącej się, wrażliwej. Wchłania się szybko i delikatnie otula zmysłowym zapachem. Kwas hialuronowy i pentanol są siłą nawilżania. olej z płatków szlachetnej róży piżmowej i witamina E łagodzi, odżywia, regeneruje. Ekstrakt z imbiru poprawia ukrwienie, neutralizuje wolne rodniki, działa przeciwbakteryjnie i dostarcza orzeźwienia."

Pojemność: 500 ml
Cena: ok 14 zł



Powiem Wam, że tak ostro go stosowałam, że przez miesiąc wysmarowałam 2/3 tej wielkiej butli :) Nie sugerujcie się tym, bo używałam go z sporych ilościach, czasem nawet 2 razy dziennie.

Opakowanie w charakterystycznym stylu Green Pharmacy, z pompką, która niestety kilka razy mi się zacięła (w początkowej fazie użytkowania). Butelka jest przezroczysta, więc wszystko dobrze widzimy co się w środku dzieje ;) Zapach hmmm... no różany, no a jaki ma być, nie podoba mi się, ale jak ktoś różę lubi to będzie w 7 niebie :)


Balsam ma faktycznie konsystencję emulsji, leciutka, delikatna. Szybko się go rozprowadza, przy większej ilości, jak w moim przypadku, gdzie przykładowo na uda zużywałam 4 pompki, trzeba troszkę pomachać aż zniknie nam z oczu, no i jeszcze jakieś 2 minutki aż się całkiem wchłonie.


Zostawia po sobie przyjemną, nieklejącą warstwę, skóra od razu robi się delikatna i miła w dotyku i czuć, że jest lekko nawilżona, ale nic spektakularnego, ot takie zwyczajne nawilżanie, dla bardzo suchej skóry może być zbyt lekkie. Co do efektu ujędrnienia to po raz kolejny powtórzę, że nie wierze w takie bajki, żaden kosmetyk nie ujędrni nam skóry bez ćwiczeń i sportu! Ja od dwóch miesięcy regularnie ćwiczę i nie mam pojęcia czy ten balsam pomógł mi w tej kwestii, na pewno nie zaszkodził :)

Podsumowując dla miłośniczek różanego zapachu i osób, które potrzebują lekkiego nawilżenia jak najbardziej polecam, dla bardzo suchej skóry niestety nie.


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

11 lipca 2014

Miodowy peeling Green Pharmacy

Zanim przejdę do rzeczy to muszę się pochwalić, od wczoraj mogę dodawać sobie przed nazwiskiem tytuł MGR! Teraz jestem kolejnym bezrobotnym magistrem :P Stresu było, że hoho, ale jakoś poszło i już po bólu. Przechodząc do tematu dzisiejszej paplaniny - peeling, dokładnie peeling od Green Pharmacy miód i rooibos. Recenzja o kilka dni opóźniona, z powodów osobistych i nauki do obrony, ale jest.


"Scrub cukrowy. Naturalne kryształki cukru. Oczyszczanie, pielęgnacja, aromat, relaks dla ciała i zmysłów. Delikatne złuszczanie naskórka, poprawa mikrokrążenia. Gładka i miękka skóra. Ekstrakt z miodu wspiera nawilżanie i odżywia. Ekstrakt z liści czerwonokrzewu rooibos chroni młodość skóry"
Pojemność: 300 ml
Cena: 15,99 do kupienia TUTAJ 


Opakowanie to elegancki, plastikowy słoiczek, z typową dla GP szatą graficzną. Wieczko jest odkręcane, a sam produkt zabezpieczony folią, więc nie ma obaw, że ktoś wcześniej otwierał, macał itd :) Wiem, że większość peelingów do ciała jest w takich własnie opakowaniach, ale ja jakoś nie lubię w nich grzebać mokrymi łapami podczas kąpieli;/ 


Konsystencja mocno gęsta, zbita, nie przelewa się między palcami, podczas aplikacji nie kruszy się i nie "ucieka" ze skóry, kryształki cukru rozpuszczają się zwyczajnie, w zależności do tego jak nawilżone macie ciało:). Zapach jest przyjemny, miodowo-inny:) dla niektórych może być zbyt mocny, dla mnie całkiem całkiem, lubię takie słodziaki podczas kąpieli. 


Peeling nie ma w składzie parabenów, silikonów, SLESów, ale ma za to parafinę na drugim miejscu. Na moim ciele parafina nie czyni szkód, na szczęście peeling po zmyciu nie zostawia tłustej warstwy, więc można mu wybaczyć tę parafinę. Co do działania, to jest to standardowe działanie peelingu cukrowego, wygładza tak jak powinien, nie trzeba się przy tym namachać i szorować. Wiem, że wiele dziewczyn zarzuca mu kiepską wydajność, ale w końcu peelingiem do ciała peelinguje się całe ciao (jedno mniejsze, inne większe:)), czyli dużą powierzchnię i nie ma fizycznej możliwości, żeby 300 ml wystarczyło na długo, no może komuś, kto używa go oszczędnie, no ale wtedy efekty będą mniejsze :)

To tyle na dziś, mam nadzieję, że miło się czytało recenzję i podzielicie się ze mną swoją opinią o peelingach do ciała i może tego peelingu także używałyście?

_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin