Wracam do Was z zaległą recenzją (będzie ich jeszcze kilka). Mowa będzie o przyjemniaczku za kilka zł, a konkretnie będzie to krem silnie nawilżający URODA z linii Melisa. Już dawno temu go zużyłam i to z wielką przyjemnością, ale dopiero teraz mogłam coś o nim napisać.
"Działanie: nawilża, pielęgnuje. Kwas hialuronowy przyczynia się do odbudowy uszkodzonego naskórka, tworzy na skórze warstwę ochronną zapobiegającą utracie wilgoci. Wygładza, ujędrnia i poprawia elastyczność skóry, nadając jej jedwabistą gładkość. Wyciąg z melisyregeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Przynosi ulgę zmęczonej skórze. Wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Chroni przed wolnymi rodnikami. Prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt. Alantoina łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę."
Pojemność: 50 ml
Cena: ok 6 zł
Krem jest bardzo leciutki i na obecną letnią aurę będzie znakomity, bardzo szybko się wchłania i zostawia skórę przyjemnie gładką i delikatną w dotyku. Pod makijaż jak znalazł, u mnie nic się nie rolowało, ale to zależy od odpowiedniego odczekania po nałożenia kremu. Pachnie bardzo delikatnie, przyjemnie. Stosowałam go każdego ranka i miałam fajnie nawilżoną buźkę przez cały dzień, jednak przy suchej cerze takiej jak moja, porządne wieczorne nawilżanie to podstawa i tylko tym kremem nic wielkiego się nie zdziała. Do cery umiarkowanie suchej i normalnej będzie idealny, przy bardzo suchej -potrzebne będzie dodatkowe wspomaganie.
Polecam z czystym sercem :) Miałyście już z nim do czynienia? Jaki jest Wasz ulubiony krem pod makijaż?
_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:




