Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozjaśnianie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozjaśnianie włosów. Pokaż wszystkie posty

3 sierpnia 2013

Kąpiel rozjaśniająca - rozjaśnianie włosów w domu

Dzisiaj kilka słów o łatwej i mniej inwazyjnej metodzie rozjaśniania włosów niż zwykłe rozjaśnianie, jaką możecie przeprowadzić same w domu. Wiele dziewczyn już o tej metodzie pisało na swoich blogach, a że od dłuższego czasu miałam ochotę na rozjaśnienie moich włosów, a na pewno nie walnęłabym na głowę samego rozjaśniacza, to postanowiłam wypróbować:)


Niech Was nie zmyli ta koza na zdjęciu:D Taki kolor włosów miałam przed moimi eksperymentami z rozjaśnianiem:) Gdyby ktoś był zainteresowany to farba jaką tutaj mam to Schwarzkopf Perfect Mousse, Średni brąz, a jak zrobiłam takie ombre przeczytacie TUTAJ

W sumie zrobiłam 3 kąpiele rozjaśniające w odstępach tygodniowych, do każdej użyłam 1/2 opakowania rozjaśniacza Londa Super Blonde i "na oko" odżywki i szamponu (obojętne jakich, najlepiej te które najbardziej lubicie oczywiście:)) mniej więcej tyle ile zużywam na dwa mycia, przy krótszych włosach można zmniejszyć ilość składników. Wszystko razem dokładnie wymieszałam, zmoczyłam włosy tak jak przed myciem i nakładałam na włosy, zaczynając od miejsca gdzie kończyło mi się ombre, tam nie nakładałam w ogóle tej mieszanki bo i po co i kierowałam się do góry. 

Przed pierwszą kąpielą nie miałam w ogóle odrostów, więc nałożyłam papkę również przy nasadzie włosów, jednak BARDZO WAŻNE jest, żeby nie bawić się w takie rozjaśnianie kiedy mamy odrosty, a jeżeli już to uważać, żeby rozjaśniacz ich nie pokrył bo mogą nam wyjść dziwne kolory:) Cały czas pilnowałam, żeby włosy były wilgotne pryskając je od czasu do czasu zwykłą wodą i masowałam je tak jak przy zwykłym myciu, wszystko powinno się nam ładnie pienić. Sprawdzałam co chwilę jak wygląda efekt, a następnie spłukałam wszystko i jeszcze umyłam włosy szamponem, mimo, że on już w tej mieszance był, to jakoś nie ufałam  samej wodzie:)

Pierwsza i druga kąpiel trwała mniej więcej po 15 minut, przy moich włosach tyle nie wystarczyło, rozjaśnienie było bardzo delikatne, a ja chciałam więcej:) i ostatnia kąpiel trwała już ok 30 minut. Wtedy rozjaśnienie było już dobrze widoczne, ale niestety miałam wtedy już odrosty i nie udało mi się do końca ich nie pobrudzić, o i wyszły delikatnie żółte:) ale miałam w odwecie przygotowaną farbę też Perfect Mousse, w kolorze o nazwie Pralina:) Poniżej macie efekty moich zmagań, drugie zdjęcie jest po pierwszej kąpieli, trzecie już po trzech kąpielach i zafarbowaniu.


I mimo, że efekt jest w miarę ok, to wolę jednak swoje poprzednie włosy i za jakiś czas będę do nich wracała, ale tym razem raczej już bez ombre. Co do zniszczeń po takich zabiegach. Jedyny minus jaki zauważyłam to platanie podczas mycie no i po, jeżeli nie użyjemy dobrej odżywki, ja teraz mam mleczną z Kallosa i z rozczesaniem nie ma problemu. Włosy nie wypadają bardziej niż wcześniej, końcówki rozdwojone miałam jeszcze przed rozjaśnianiem, ale już są ścięte:) 

7 listopada 2012

WŁOSY: Rozjaśnianie włosów w domu - ombre hair krok po kroku

Wczoraj wspomniałam Wam na blogu oraz Facebook'u o planowanym rozjaśnianiu włosów, a raczej końców, czyli ombre:) Już kiedyś robiłam sobie podobny eksperyment i byłam zadowolona, więc teraz się nie bałam:) Poprzedni zabieg mi nie zaszkodził (czyt. moim włosom;]) więc nie było przeciwwskazań, tym bardziej, że używałam tego samego rozjaśniacza, a ma on dosyć dobre opinie na KWC. Do rzeczy:) Przypominam jakiego rozjaśniacza użyłam:

Koszt w Rossmanie: 13,99zł
Tak wyglądały moje włosy przed zabiegiem:) Na końcach widać jeszcze moje dawne ombre, pokryte farbą:):

W środku mamy 2 saszetki z proszkiem rozjaśniającym, buteleczkę z mleczkiem utleniającym (czy czymś podobnym), odżywkę i rękawiczki. Oprócz tego potrzebowałam pojemniczek do zmieszania składników ( w moim przypadku to opakowanie po kremie:)), folię aluminiową i coś do wymieszania:)

A po wymieszaniu otrzymujmy śliczną błękitną, dosyć gęstą papkę:):

No to zaczynamy zabawę:) Włosy przed rozjaśnianiem nie powinny być myte ani mokre. Po prostu nakładamy naszą maź na suche włosy. Przed zabiegiem warto ubrać starą koszulkę i najlepiej założyć jeszcze coś na ramiona (ja założyłam folię) bo rozjaśniacz "wyżre" nam kolor ubrania i nic już z nim nie zrobimy:) można miejsca narażone na upaćkanie wysmarować wazeliną albo jakimś tłustym kremem.

Bierzemy w łapkę troszkę naszej mieszanki i od dołu nakładamy na włosy, kierując się ku górze, tak aby najwięcej nakładać na końcówki, a resztki z dłoni rozsmarowujemy coraz wyżej, w zależności od tego jak wysoko chcemy, aby sięgało nasze ombre. nie polecam robienia ombre przy pomocy jakiegoś grzebyka, szczotczki czy czegoś podobnego bo nie chcemy przecież mieć na włosów linię rozdzielającą kolory włosów:) to musi być stopniowy odcień:) Po nałożeniu włosy wyglądają tak:

Czyli w sumie nic nie widać:) Tylko po wyschnięciu tej papki widać taki delikatny proszek na włosach. Wymaziane włosy zawijamy w folię i czekamy:) Co jakiś czas należy sprawdzać jaki odcień już osiągnęliśmy. Przykładowo po 10 minutach moje włosy wyglądały tak:

Czyli jeszcze nie do końca zadowalający mnie efekt, więc czekamy dalej:) Po kolejnych 15 minutach, zmyciu rozjaśniacza i wysuszeniu efekt był taki:

Efekt podoba mi się baaaaardzo:)  chyba długo z niego nie zrezygnuję:) dla porównanie poniżej przed i po:):

Jak Wam się podoba?:) Może któraś z Was ma ombre?:)

6 listopada 2012

WSPÓŁPRACA: Coś na włos + rozjaśnianie

Tę przesyłkę otrzymałam już chyba ponad tydzień temu, ale na adres mojego rodzinnego domu, a że wysyłka się opóźniła, a ja wyjechałam na studia to odebrałam ją dopiero w święta, a dziś się Wam chwalę:) Otrzymałam propozycję testowania kosmetyków marki Novoxidyl, jednego z produktów firmy Polfarmex.


Kilka dni przed otrzymaniem maila z propozycją testowania, z przerażeniem zauważyłam, że wypadają mi włosy!!! Nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy szczęście, ale traktuję to jako wynagrodzenie mi mojego pechowego dnia, o którym niedawno Wam opowiadałam:) 


Przed odbiorem mojej przesyłki widziałam na blogach innych dziewczyn jak wyglądał ich zestaw i po pierwsze wielki plus za samo opakowanie. Śliczne niebieskie pudełeczko, które na pewno do czegoś mi się przyda (może będę w nim przechowywała moje lakiery?), w środku produkty opakowane w niebieski papier przewiązany kokardą, to miłe, że niektóre firmy tak dbają o swoich klientów. 


No i same kosmetyki. Otrzymałam po 2 opakowania szamponu i toniku przeciwko wypadaniu włosów. Sama kuracja ma trwać 3 miesiące, więc powinno wystarczyć:) Stosuję już od tygodnia, więc nic nie mogę powiedzieć o efektach, jedyne co mnie w sumie zdziwiło to zapach szamponu, dla mnie bardzo przyjemny, jakoś zawsze myślałam że tego typu produkty albo śmierdzą, albo w ogóle nie mają zapachu, a tu małe zaskoczenie:) Recenzja pojawi się po 1,5 i  3 miesiącach, zobaczymy jak będzie.

A kolejna sprawa na dziś to zaplanowałam zrobić sobie po raz kolejny ombre hair:)  Dziś kupiłam rozjaśniacz i za chwilę zabieram się za eksperymentowanie, mam nadzieję, że będę tak samo zadowolona jak z pierwszego mojego ombre:) Trzymajcie kciuki, jutro relacja zdjęciowa z rozjaśniania, a poniżej rozjaśniacz, którym będę działać:)


Macie może jakieś przygody z rozjaśnianiem włosów? Chętnie poczytam:)