Od kilku lat namiętnie zapuszczałam włosy, zapuszczałam i zapuszczałam. Podpuszczana wieloma zdjęciami pięknych, bujnych i bardzo długich włosów, marzyłam o uzyskaniu takiego samego efektu i w pewnym sensie byłam troszkę zaślepiona, nie potrafiłam spojrzeć obiektywnie. W najdłuższym momencie moje włosy sięgały poniżej talii (od tyłu:)).
Mam grube, gęste (już nie mam problemu z wypadaniem, oby się już nie powtórzył) i ciężkie włosy, więc możecie sobie wyobrazić, że przy takiej długości bardzo szybko traciły objętość, nie pomagało cieniowanie, tapirowanie, suche szampony itd. włosy były zwyczajnie przyklapnięte, a ja chciałam długie i koniec.
Takie włosy miały dla mnie wiele minusów, ale czego się nie robi, dla teoretycznie lepszego wyglądu? Po umyciu schły z 5 godzin, więc nie było innej opcji jak suszenie (poza tym przy suszeniu można uzyskać większą objętość). Miałam suche końce, które po krótkim czasie na zewnątrz plątały się;/ Oczywiście po wysuszeniu włosy puszyły się, więc trzeba było wyprostować i jeszcze bardziej przyklapić wszystko.
Dopiero niedawno dotarło do mnie, że nie do końca pasują do mnie tak długie włosy (mam okrągłą buźkę i proste, długie włosy nie są wskazane), od dłuższego czasu czułam się z nimi źle i rzadko zdarzało się, że byłam zadowolona z końcowej fryzury. W końcu poszłam po rozum do głowy i dosyć sporo włosów ścięłam KLIK (przynajmniej dla mnie to było sporo) no i posłuchałam siostry, która od dawna mówiła mi, że wyglądam jak wiedźma w tych długich włosach:)
Od razu czułam się lepiej, lekko, a włosy same się układały. A teraz najważniejsze. W sumie to niewielka zmiana, a zmieniła sporo. Przez przypadek zaczęłam w troszkę inny sposób, niż do tej pory, stosować odżywkę. Do tej pory robiłam to na szybko od razu po myciu, odliczając 2-3 minutki z głową w dół nad wanną:) Teraz, po umyciu, suszę ok. 10 minut włosy w ręczniku, potem zdejmuję i na 3/4 długości nakładam odżywkę i brykam sobie tak z 10-15 minut, czyli jak z maską. Po takim zabiegu chyba każda odżywka u mnie działa :)
_______________________________________________________Mam grube, gęste (już nie mam problemu z wypadaniem, oby się już nie powtórzył) i ciężkie włosy, więc możecie sobie wyobrazić, że przy takiej długości bardzo szybko traciły objętość, nie pomagało cieniowanie, tapirowanie, suche szampony itd. włosy były zwyczajnie przyklapnięte, a ja chciałam długie i koniec.
Dopiero niedawno dotarło do mnie, że nie do końca pasują do mnie tak długie włosy (mam okrągłą buźkę i proste, długie włosy nie są wskazane), od dłuższego czasu czułam się z nimi źle i rzadko zdarzało się, że byłam zadowolona z końcowej fryzury. W końcu poszłam po rozum do głowy i dosyć sporo włosów ścięłam KLIK (przynajmniej dla mnie to było sporo) no i posłuchałam siostry, która od dawna mówiła mi, że wyglądam jak wiedźma w tych długich włosach:)
Od razu czułam się lepiej, lekko, a włosy same się układały. A teraz najważniejsze. W sumie to niewielka zmiana, a zmieniła sporo. Przez przypadek zaczęłam w troszkę inny sposób, niż do tej pory, stosować odżywkę. Do tej pory robiłam to na szybko od razu po myciu, odliczając 2-3 minutki z głową w dół nad wanną:) Teraz, po umyciu, suszę ok. 10 minut włosy w ręczniku, potem zdejmuję i na 3/4 długości nakładam odżywkę i brykam sobie tak z 10-15 minut, czyli jak z maską. Po takim zabiegu chyba każda odżywka u mnie działa :)
Włosy są mięciutkie jak nigdy, pięknie się rozczesują i co najważniejsze, przestałam je prostować i spodobał mi się taki naturalny, nie sztucznie wyprasowany look.
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
