Zajarana ostatnio pielęgnacją włosów, chyba dlatego, że troszkę je podniszczyłam i trzeba je mocno zregenerować, chciałam napisać Wam czego ostatnio używam do ich odżywiania. Nie są to może nie wiadomo jakie odkrycia, ale bardzo polubione przeze mnie odżywki, a ciężko jest mi znaleźć taką odpowiednią dla moich włosów.
Joanna Naturia odżywka bez spłukiwania, pisałam Wam o niej TUTAJ, fajna odżywka, nie obciążająca włosów, której jedyną wadą jest chyba wkurzające lejąca konsystencja.
Garnier Ultra Doux, awokado i masło karite, moja nowa, wielka miłość, czytałam o niej wiele, wieeeeele recenzji, aż przypadkiem natknęłam się na promocję w Carrefourze, coś około 6 zł i skusiłam się. Już od pierwszego użycia pokochałam, pięknie pachnie, wygładza i nawilża moje suche strąki, KOCHAM!
No i znany wielu włosomaniaczkom i nie tylko, Kallos Latte z proteinami mlecznymi, pachnie ładnie budyniowo, ale niestety czuję w nim chemię;/ Stosowałam go zaraz po umyciu na kilka minut i w formie maski na godzinę i dłużej i zdecydowanie pierwsza metoda okazała się lepsza. Niestety w początkowej fazie stosowania przesadziłam i przeproteinowałam włosy, ale dałam sobie z nimi radę:)
A jacy są Wasi ulubieńcy do odżywiania włosów?


