Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja dłoni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja dłoni. Pokaż wszystkie posty

7 stycznia 2015

Regeneracja na własną rękę - evree

Dobrze wiemy, jak ważna jest pielęgnacja naszych dłoni, nikt chyba nie lubi uczucia szorstkiej, drapiącej, suchej, a nie daj Boże popękanej skóry dłoni! Odpowiednia ochrona ważna jest cały rok, nie tylko zimą, kiedy ujemne temperatury dają nam się we znaki, a ogrzewanie dodatkowo wysusza. Najbardziej wysusza woda i częste mycie dłoni (co mam nadzieję czynicie??). Ochronę przed wysuszaniem zapewni nam odpowiedni krem do rąk, jednym z nich może być krem evree z linii MAX REPAIR.



Emolienty roślinne zawarte w kremie przyspieszają wnikanie składników aktywnych w głębokie warstwy skóry dłoni, tworząc na ich powierzchni ochronny film.
Nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
  • olejek arganowy
  • olejek avocado
  • olejek migdałowy
  • d-panthenol
DZIAŁANIE:
  • odbudowuje zniszczony naskórek
  • koi spierzchnięte i zniszczone dłonie
  • przywraca skórze miękkość i elastyczność

Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 9 zł

Nie wiem jak to jest u Was, ale ja muszę natychmiast! po umyciu rąk użyć kremu, bo moja skóra aż prosi o nawilżenie, od razu mam mega suche dłonie, takie sztywne, ojjjj nie lubię tego uczucia. Dlatego krem do rąk mam zawsze pod ręką. Ostatnio towarzyszył mi krem evree i spisał się całkiem całkiem.


Może on się nie spodobać osobom, które nie przepadają za uczuciem lepkości bo ten czerwony kapturek taką lepką warstwę na kilka minut pozostawia. Ja jestem jedną z tych osób, ale wiem, że w zamian będę miała zapewnioną odpowiednią ochronę. Krem ma bogaty skład i gęstą konsystencję, więc nic dziwnego, że się lepi, ale 3-4 minutki i skóra pozostaje przyjemnie gładka, już bez kleistości:)


Krem znajduje się w elastycznej, plastikowej tubce, która pod koniec będzie trzeba rozcinać. Przez gęstą konsystencję pod koniec już ciężko go wydostać, jak z pastą do zębów :D. Pachnie delikatnie, kremowo, powinien każdemu odpowiadać. Jest dosyć gęsty, ale pod wpływem ciepła dłoni szybko zmienia konsystencję na rzadszą. 


Jest przeznaczony do bardzo suchej i podrażnionej skóry i uważam, że osoby z taką skórą będą usatysfakcjonowane. Dobrze, nawet bardzo dobrze nawilża, skóra na długo pozostaje delikatna, już bez tego okropnego uczucia suchości. Wmasowany w skórki fajnie je zmiękcza i nawilża i nie mamy już tych paskudnych suchych, białych skórek wokół paznokci, fuuu!

Krem wart swojej ceny i wypróbowania, polecam z czystym sumieniem :)







_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:

Zostaniesz followersem:
Instagram

Lub obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

2 marca 2014

Niedziela z poradą: Mnóstwo zastosowań oleju kokosowego

Było już na temat zalet picia kawy zbożowej, było już o powodach, dla których nie warto kupować butów w CCC, a dziś, w kolejnym odcinku pierwszego sezonu "Niedzieli z poradą", będzie porada mix :) Od jakiegoś czasu stosuję olej kokosowy, kupiłam go z myślą o OCM, ale okazało się, że mam pod ręką cudowny środek, mający wiele zastosowań. Dzisiaj Wam o nich poopowiadam, mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie i skusicie się na jego przetestowanie.


Do wyboru mamy wersje rafinowane i nierafinowane. Ja kupiłam niestety rafinowaną, ale był to zakup w sumie przypadkowy, więc nie zastanawiałam się co biorę. Kosztował jakieś 14 zł za 500 ml w Carrefour. Wersja nierafinowana będzie oczywiście droższa, do zdobycia w sklepach z organiczną żywnością czy takich jak Zrób Sobie Krem czy Biochemia Urody.
Do temperatury 25 stopni bodajże, nasz olej ma formę stałą, koloru białego, jak świeczka, ale można go łatwo wyskrobać, kiedy jest cieplej zmienia swoją postać w płynną koloru żółtego.

NAJWAŻNIEJSZE ZASTOSOWANIA OLEJU KOKOSOWEGO:

Olej bazowy przy metodzie olejowego mycia twarzy, czyli OCM,
Do demakijażu oczu, działa nawet przy kosmetykach wodoodpornych, 
Nawilżacz i balsam do suchej skóry całego ciała,
Jako zastępstwo pianki czy żelu do golenia, maszynka sunie po nogach jak szalona :),
Do masażu ciała,
Do olejowania włosów,
Oczywiście jego podstawowe zastosowanie, czyli do smażenia,
Jako balsam do ust, można go przełożyć do malutkiego pojemniczka z Rossmana i nosić przy sobie,
Jako olejek do kąpieli,
Jako środek zapobiegający powstawaniu rozstępom,
Jako dodatek do peelingów ciała i twarzy,
Jako środek nawilżający np. do butów skórzanych i innych wyrobów ze skóry,
Do zmiękczania i pielęgnowania skórek wokół paznokci,
Do zabezpieczania końcówek włosów,
Do smarowania pieczywa,
Jako balsam łagodzący po opalaniu,
Pomaga przy walce z grzybicą stóp,
Pomaga w leczeniu trądziku, opryszczki, bólu zębów, oparzeń, kaszlu, wrzodów, kamieni nerkowych, bolesnych i nieregularnych miesiączek, 

Pomaga w gojeniu się ran,
Opóźnia powstawanie zmarszczek,
Zjedzona łyżeczka oleju dziennie poprawia krążenie, wzmacnia mięśnie, serce i dodaje energii,
Niewielka ilość nakładana pod oczy pomaga na worki i zasinienia, 
Wzmacnia rzęsy.
Zmiękczacz do suchych i pękających pięt.


Podobno zastąpienie spożywanych tłuszczy właśnie olejem kokosowym spowoduje spadek naszej wagi o 0,5 kg tygodniowo :)

A jak Wy stosujecie olej kokosowy? Miałyście już z nim styczność czy nie znacie osobnika?


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

1 marca 2014

Denko pana lutego

Nie robię tych postów regularnie, wiem, wiem, ale jest tego bardzo prosta przyczyna, po prostu zapominam i wywalam puste opakowania zanim zdążę im zrobić zdjęcie :) musicie mi wybaczyć :) ale zostawiłam sobie specjalne pudełeczko, w którym głęboko w szafie będę chomikowała moje pustaczki, no i tym sposobem mam nadzieję, że będzie udawało mi się denkować na blogu co miesiąc. Przechodząc do rzeczy.


Są i ulubieńcy, są i średniaki no i bubelki, więc każdy znajdzie coś dla siebie :D Większość to pielęgnacja, bo jakoś szybciej je zużywam smarując się od góry do dołu, jeden rodzynek z kolorówki i czarodziejskie perfumy za grosze.



No i zaczynamy właśnie od zapachu. Są to śliczne perfumki z Rossmana za jakieś 22 zł, śmieszna cena nie? A jak pięknie pachną! Dla przybliżenia zapachu, to jeżeli ktoś zna, jest to zamiennik Euphorii Calvina Kleina. Za taką cenę będą idealne do psikania się w większych ilościach bez wyrzutów sumienia. Więcej o nim TUTAJ
Naturalna oliwka do masażu z olejem z oliwek Ziaja, oliwka która początkowo polubiłam, ale zaczęła mnie denerwować po jakimś czasie, po pierwsze zapach bo za oliwkami nie przepadam, niestety ma parafinę na pierwszym miejscu i mimo, że nie jestem na nią wrażliwa to wyskakiwali mi nieprzyjaciele na udach! Nie polecam. Cena ok 19 zł za 500 ml.
Lactacyd to mój najukochańszy płyn do higieny intymnej, pięknie pachnie, jest bardzo wydajny, ma przyjemną konsystencję. Może jest odrobinę droższy niż np. płyny z Ziaji, ale można go często spotkać w promocji za jakieś 14 zł za 400 ml.  
Pianka Isana, której używam chyba jedynie do przygłaskania moich odstających baby hair, bo kiedy zwiążę włosy wyglądam jakbym miała rogi. Tutaj daje radę. Nie no, żeby nie skłamać używałam jej kilka razy do podtrzymania moich pseudo-loków, też dawała radę, więc myślę, że dla mało wymagających, za te kilka zł, można sprawdzić.
Antyperspirant w kremie Ziaja, mój ukochany, ślicznie pachnie, orzeźwiająco, działa jak ma działać, również niewiele kosztuje bo jakieś 6 zł w Rossmanie. Są jeszcze 3 wersje, ale jakoś żadna nie przypadła mi do gustu, wiem że jeden ma taki kremowy zapaszek, jeden nie ma żadnego i jest jeszcze jakiś, ale nie pamiętam.
Garnier HydraAdapt lekko nawilżający. Używałam go jakiś czas temu, zaczęłam testować coś innego i o nim zapomniałam, leżał sobie grzecznie i czekał, w lutym go wykończyłam bo już denerwowała mnie ta poskręcana tubka na biurku. Więcej o nim TUTAJ.
Podkład L'oreal True Match, została mi resztka i w lutym go wykończyłam. Fajny o bardzo płynnej konsystencji, ale bardzo szybko zasychał. Miałam najjaśniejszy N1, z przyjemnymi beżowymi tonami, ładnie krył, ale przy suchej cerze musiałam się pilnować z odpowiednim nawilżeniem, przydał mi się tez do rozjaśniania i "odróżowiania" innych podkładów.
Krem do stóp z Biedronki, który męczyłam całe wieki bo to totalna masakra, wodnisty, zero nawilżenia nawet w kilkucentymetrowej warstwie, nieprzyjemnie pachnie i nie warto wydać na niego nawet tych kilku zł.

Bardzo przyjemny krem do rąk Decubal, dosyć drogi, ale dla suchych łapek warto spróbować, dokładnie nawilżał i wygładzał łapki, więcej o nim TUTAJ.
Znany każdemu żel pod prysznic Isana, tutaj wersja marakuja i kokos, już chyba wypróbowałam wszystkie zapachy i nie spotkałam się raczej z jakimś nieprzyjemnym, dla mnie zapach jest tutaj bardzo ważny, bo że myje to wiadomo :) Kupuję nagminnie bo jest mega tani i mega przyjemny :) 
I na koniec saszetkowa pierdółka, maseczka nawilżająca to twarzy i szyji Malwa. Na nogi mnie nie powaliła, taka zwyczajna, w sumie to nie wiem co mam Wam o niej powiedzieć :) coś tam nawilżała, ale bez szału.


Który z moich zdenkowanych towarzyszy miałyście okazję stosować?
Udaje Wam się robić denko regularnie co miesiąc?


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

19 stycznia 2014

Mój słodki sekret

Była już jedna część KLIK, dziś kolejna z serii Sweet Secret od Farmony, balsam o zapachu korzennych pierniczków i krem do rąk wanilia i indyjskie daktyle. Ja bez przerwy powtarzam, że kocham pięknie pachnące kosmetyki i tutaj się nie zawiodłam.


Piernikowy balsam do ciała
OD PRODUCENTA:
"Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o aksamitnej konsystencji i zmysłowym, korzennym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie ekstraktu z miodu i imbiru, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego obłędnie pachnie, pozostawiając długotrwały, kusząco słodki zapach.  Regularne stosowanie Piernikowego balsamu do ciała daje uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry. Bogata receptura intensywnie nawilża i głęboko odżywia skórę, poprawiając jej jędrność i gładkość, a wyjątkowo aromatyczny, bajecznie słodki zapach uwalnia od stresu, relaksuje i odpręża, wyraźnie poprawiając nastrój."

Pojemność: 225 ml
Cena: 12,50 KLIK, w zestawie 27 zł KLIK




SKŁADNIKI AKTYWNE:

Ekstrakt z miodu, imbir.

SKŁADNIKI:

Aqua (Water), Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Glycerin, Petrolatum, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Parfum (Fragrance), Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Propylene Glycol, Zingiber Officinalis (Ginger) Root Extract, Mel Extract, Inulin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Disodium EDTA, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Coumarin, Eugenol, Limonene, E150c, CI 16255.


MOJA OPINIA:
Kosmetyk pachnący tak cudownie, że mam ochotę go jeść  zamiast się nim smarować, ma przyjemną konsystencję, lekką, ale nie lejącą, dosyć szybko się wchłania, ale lepiej nie ubierać od razu piżamy tylko zaczekać aż się wchłonie, bo niestety brudzi. Nawilża jak zwyczajny balsam, nie ma co oczekiwać zniewalających efektów, ale dla tego zapachu warto kupić, a na dodatek zapach utrzymuje się baaardzo długo bo kiedy rano się obudzę to dalej nim pachnę, tak samo pościel.



Waniliowy krem do rąk i paznokci
"Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, aksamitnej konsystencji i wspaniałym orientalnym zapachu zostałstworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało.
Powstał na bazie ekstraktu z wanilii i indyjskich daktyli, dzięki czemu zapewnia doskonałą pielęgnacją skóry rąk i paznokci. Intensywnie i głęboko nawilża skórę, poprawiając jej kondycję i wygląd oraz sprawia, że dłonie na długo pozostają gładkie i miłe w dotyku. Dodatkowo wyjątkowo apetyczny, uwodzicielsko słodki zapach, zapewnia doskonały nastrój i uczucie komfortu."
Pojemność: 100 ml
Cena: 6,50 zł KLIK lub w zestawie 27 zł KLIK


SKŁADNIKI AKTYWNE:

Ekstrakt z wanilii i indyjskich daktyli

SKŁADNIKI:

Aqua (water), Paraffinum liquidum (mineral oil), Petrolatum, Glycerin, Cetearyl alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl stearate, Propylene glycol, Butyrospermum parkii (shea) butter, Cera alba (beeswax), Cocos nucifera (coconut) oil, Temaryndus indica (temarind) extract, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Gliceryl stearate, Vanilla planifolia fruit extract, Helianthus annuus (sunflower) seed oil, Peg-60 hydrogenated castor oil, Panthenol, Inulin lauryl carbamate, Xanthan gum, Disodium edta, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Parfum (fragrance), BHA.


MOJA OPINIA:
Ten krem nie pachnie już tak powalająco, ale nadal przyjemnie, równie lekka konsystencja pozwala fajnie rozprowadzić krem na dłoniach,szybko się wchłania, więc nie wyciapiemy wszystkiego wokół tłustymi łapkami :) zostawia przyjemnie gładkie i miękkie dłonie, a stosowany regularnie faktycznie pielęgnuje suche skórki wokół paznokci. 

I to by było na tyle, lubicie takie słodkie ciasteczkowe zapachy w kosmetykach?