Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obcinanie włosów w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obcinanie włosów w domu. Pokaż wszystkie posty

21 stycznia 2015

Obcięłam włosy - sama:)

Ostatni raz u fryzjera byłam chyba przed studniówką, wtedy bardzo się rozczarowałam i powiedziałam KONIEC! Od tamtej pory sama w domu podcinam sobie włosy i nawet jakoś mi to wychodzi :) Banalnie prosta sprawa, uwierzcie. Jeżeli nie boicie się to polecam spróbować, oczywiście jeżeli nie macie zbyt skomplikowanej fryzury. Moje cięcie trwa jakieś 15 minut i już :)


Jak widzicie moje włosy nie mają zbyt pięknego koloru, bo od kilku miesięcy nie farbuję włosów, w sumie to chyba już pół roku minęło, zresztą mówiłam o moim powrocie do naturalnego koloru. Odrost nie jest prawie w ogóle widoczne dzięki tej metodzie na odrosty.


Póki co nie mam zamiaru ich farbować, za jakiś czas może poszukam czegoś zdrowszego dla włosów, w kolorze zbliżonym do moich naturalnych, tak aby jakoś ten kolor ożywić.


Nie wiem, dlaczego na ostatnim zdjęciu nie widać różnicy, w końcu zdjęcie było robione w takiej samej odległości, ramiona są na tej samej wysokości, no nie wiem nie wiem, z przodu widać różnicę :) 

A Wy ufacie fryzjerom, czy same działacie w domu?



_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:

Zostaniesz followersem:
Instagram

Lub obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

29 września 2014

Jak zmieniło się moje podejście do wyglądu i pielęgnacji włosów?

Od kilku lat namiętnie zapuszczałam włosy, zapuszczałam i zapuszczałam. Podpuszczana wieloma zdjęciami pięknych, bujnych i bardzo długich włosów, marzyłam o uzyskaniu takiego samego efektu i w pewnym sensie byłam troszkę zaślepiona, nie potrafiłam spojrzeć obiektywnie. W najdłuższym momencie moje włosy sięgały poniżej talii (od tyłu:)).

Mam grube, gęste (już nie mam problemu z wypadaniem, oby się już nie powtórzył) i ciężkie włosy, więc możecie sobie wyobrazić, że przy takiej długości bardzo szybko traciły objętość, nie pomagało cieniowanie, tapirowanie, suche szampony itd. włosy były zwyczajnie przyklapnięte, a ja chciałam długie i koniec.


Takie włosy miały dla mnie wiele minusów, ale czego się nie robi, dla teoretycznie lepszego wyglądu? Po umyciu schły z 5 godzin, więc nie było innej opcji jak suszenie (poza tym przy suszeniu można uzyskać większą objętość). Miałam suche końce, które po krótkim czasie na zewnątrz plątały się;/ Oczywiście po wysuszeniu włosy puszyły się, więc trzeba było wyprostować i jeszcze bardziej przyklapić wszystko.

Dopiero niedawno dotarło do mnie, że nie do końca pasują do mnie tak długie włosy (mam okrągłą buźkę i proste, długie włosy nie są wskazane), od dłuższego czasu czułam się z nimi źle i rzadko zdarzało się, że byłam zadowolona z końcowej fryzury. W końcu poszłam po rozum do głowy i dosyć sporo włosów ścięłam KLIK (przynajmniej dla mnie to było sporo) no i posłuchałam siostry, która od dawna mówiła mi, że wyglądam jak wiedźma w tych długich włosach:)


Od razu czułam się lepiej, lekko, a włosy same się układały. A teraz najważniejsze. W sumie to niewielka zmiana, a zmieniła sporo. Przez przypadek zaczęłam w troszkę inny sposób, niż do tej pory, stosować odżywkę. Do tej pory robiłam to na szybko od razu po myciu, odliczając 2-3 minutki z głową w dół nad wanną:) Teraz, po umyciu, suszę ok. 10 minut włosy w ręczniku, potem zdejmuję i na 3/4 długości nakładam odżywkę i brykam sobie tak z 10-15 minut, czyli jak z maską. Po takim zabiegu chyba każda odżywka u mnie działa :)


Włosy są mięciutkie jak nigdy, pięknie się rozczesują i co najważniejsze, przestałam je prostować i spodobał mi się taki naturalny, nie sztucznie wyprasowany look. 


_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

5 września 2014

My own haircut czyli obcięłam włosy

U fryzjera nie byłam od czasów studniówki, kiedy została mi zafundowana o dobre 10 cm za krótka fryzura. od tamtego czasu włosy podcinam sama i zawsze jestem zadowolona (nie żebym się przechwalała :P). Dziś udało mi się uwiecznić moment przed i po i oto rezultaty:


Nadal są długie, ale o wiele lżejsze i lepiej się układają. Jak dla mnie to obcięłam sporo, może to tylko takie wrażenie po dosyć długim okresie z bardzo długimi włosami (?). 

Która wersja lepsza według Was?

_______________________________________________________
Podobał Ci cię post? Będzie mi miło jeżeli klikniesz:
Lub zostaniesz obserwatorem:
  Follow on Bloglovin

9 lutego 2013

Trzeba było podciąć włosy...

Nie ścinałam ich już przeszło 3 miesiące, może nawet i 4 i same zaczynały już prosić o litość, tym bardziej po moich koloryzacyjnych eksperymentach:) Końcówki się trochę rozdwoiły i zaczęły plątać, więc musiałam działać i do akcji wkroczyły nożyczki:) Jako, że po kilku nieudanych cięciach nie ufam już fryzjerom, od paru lat włosy podcinam sama, a że za dużo do obcinania nie ma to spokojnie sobie radzę:) Może wielkiej różnicy w długości nie ma (ścięłam ok 1 cm) to jednak widzę różnicę w wyglądzie końców:)


Niestety nie zrobiłam zdjęcia końcówek przed obcięciem, ale uwierzcie mi, ze wyglądały o wiele gorzej:)


Planuję zakup odżywki mlecznej Kallos, żeby je troszkę zregenerować. Używałyście, polecacie?